Sławomir Peszko: Gorzkie żale trzeba gdzieś zatopić

- Rzutu karnego nie było, a sędzia wypaczył wynik. Piłkarze Sparty płakali, że w pierwszym meczu my się kładliśmy na murawie i wybijaliśmy ich z rytmu. A to, co oni robili w tym meczu nadawało się do jakiegoś filmu - powiedział po przegranej 0:1 ze Spartą i odpadnięciu z eliminacji LM bramkarz Lecha Krzysztof Kotorowski.

Serwis Lecha Poznań na Sport.pl ?

Sławomir Peszko, pomocnik Lecha

- Sędzia się pomylił co do kartki dla Bartka Bosackiego, a ja tylko broniłem kolegi... Zresztą arbiter mylił się w też w wielu innych sytuacjach. Na takim szczeblu, trudno oczekiwać, że będziemy mieli dziesięć sytuacji podbramkowych. Były dwie albo trzy, trzeba było je wykorzystać i potem holować wynik. Możemy teraz mówić cokolwiek do kamery czy do prasy, ale ważne jest to, że to Sparta gra dalej o Ligę Mistrzów. Te "gorzkie żale" trzeba gdzies zatopić, bo liczyliśmy na Champions League.

Krzysztof Kotorowski, bramkarz Lecha

- Liga Mistrzów nam odjechała, musimy się skoncentrować na Lidze Europejskiej. Przed karnym krzyczałem do Bartka Bosackiego, że zostaję w bramce, żeby on wyjął tę piłkę. Z mojej perspektywy rzutu karnego nie było, Bartek był przed rywalem, a sędzia wypaczył wynik. Piłkarze Sparty płakali, że w pierwszym meczu my się kładliśmy na murawie i wybijaliśmy ich z rytmu. A to, co oni robili w tym meczu nadawało się do jakiegoś filmu.

Lech sam jest sobie winien. Skandalicznie zaniedbał wzmocnienia Lech Poznań > za słaby na Spartę

Więcej o: