Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Barcelona nie użyła głowy

- By awansować do finału, potrzebujemy cierpliwości i innego sędziego - powiedział Johan Cruyff, były piłkarz, trener i legenda Barcelony. Barca zagrała w Mediolanie słabo, ale Katalończycy wierzą, że stać ją na drugie z rzędu zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Wszystkie bramki Ligi Mistrzów! Zobacz tutaj?

Rok temu w półfinale Barcelona zremisowała w Londynie z Chelsea 1:1 i awansowała do finału. Pomógł jej sędzia Tom Henning Ovrebo, który nie podyktował dwóch rzutów karnych dla gospodarzy. - To hańba! P... hańba! - krzyczał napastnik Chelsea Didier Drogba.

Po wtorkowym meczu z Interem pretensje do arbitra zgłaszają Katalończycy. Uważają, że trzeciego gola mistrzowie Włoch strzelili ze spalonego i należał im się rzut karny po faulu na Danim Alvesie. Schodzący z boiska Xavi miał krzyknąć do José Mourinho, że sędzia Olegário Benquerença podejmował decyzje korzystne dla mediolańczyków, bo jest rodakiem trenera Interu.

Dlaczego Inter stłamsił Barcelonę? Dlaczego zgaśli Xavi i Messi? - Rewanż musi prowadzić bezstronny arbiter - mówi Gerard Piqué.

"Inter i sędzia pokonali Barcę" - pisze kataloński "Sport". "Rabunek" - uważa "El Mundo Deportivo".

Cruyff też twierdzi, że arbiter prowadził spotkanie stronniczo. Jednak Holender narzeka też na piłkarzy. Według niego popełnili zdecydowanie za dużo błędów jak na półfinał LM, gole stracili po oddaniu piłki w środku boiska, biegali zdecydowanie zbyt blisko siebie, przez co ułatwiali rywalom ataki. - Powinni od początku grać jak w ostatnich 20 minutach, ale z głową. Z głową! Nie można próbować załatwić awansu w kilka minut - mówi Holender.

Narzekać można na każdego piłkarza Barcy. Leo Messi nie tym razem przypominał napastnika porównywanego do Pele i Diego Maradony, a Xavi rozgrywającego, którego podania przeciskają się nawet przez najszczelniejsze defensywy.

Trudno było też dojrzeć Zlatana Ibrahimovicia. Szwed nie oddał strzału, za to osiem razy tracił piłkę. - W pierwszej połowie nie graliśmy jak zwykle. Brakowało pasji w rozgrywaniu - tłumaczył trener Pep Guardiola.

Hiszpan nie chciał tłumaczyć drużyny rozbitą na dwa dni podróżą autobusem do Mediolanu (gdy wulkan Eyjafjoell się uspokoił, do Katalonii wróciła już samolotem). W sobotę czeka ją mecz z najsłabszym w lidze Xerez. Jeszcze nie wiadomo, czy Guardiola da odpocząć gwiazdom. Na stratę punktów Barca pozwolić sobie nie może. Nad drugim Realem ma tylko punkt przewagi.

- Zapraszam na rewanż, tam zobaczycie prawdziwego Messiego. Wylejemy wodę na boisko, zależy nam, by piłka przesuwała się szybciej - powiedział Guardiola, gdy opuszczał Mediolan. By zagrać w finale Ligi Mistrzów, jego okrzyknięty najlepszym na świecie zespół musi w środowym rewanżu znów zagrać jak najlepszy na świecie.

Zbigniew Boniek: Barcelona ? została skrzywdzona

Więcej o: