LM: Wszystko wskazuje na Lyon

Bordeaux ma niewielkie nadzieje na wyeliminowanie Olympique, z którym przegrało w Lyonie 1:3. Mistrzowie Francji przegrywają ostatnio wszystko, co się da. Relacja na żywo w Sport.pl od 20.30

W poprzedni weekend Bordeaux straciło pierwsze trofeum wywalczone w sezonie 2008/09 - Puchar Ligi (1:3 Olympique Marsylia), a w ostatnią sobotę oddało pozycję lidera Ligue 1, niespodziewanie ulegając na własnym stadionie Nancy 1:2. Zajął ją właśnie Lyon.

Pierwszy raz za czasów trenera Laurenta Blanca Bordeaux przegrało trzy mecze z rzędu. - Nie jest nam do śmiechu - przyznał obrońca Mathieu Chalmé. - Rolą trenera jest pobudzić w takiej chwili zespół, przecież nie mogę zmienić teraz kadry - rozkłada ręce Blanc.

Małą nadzieją dla Bordeaux jest wielkie osłabienie Lyonu. Nie zagra Lisandro Lopez, strzelec siedmiu goli w tej edycji Ligi Mistrzów, dwóch w pierwszym meczu ćwierćfinałowym sprzed tygodnia. Kupiony latem z FC Porto za 24 miliony euro Argentyńczyk pauzuje za żółte kartki. Do Bordeaux na rewanż przyjechał wraz z drużyną. Jest jej dobrym duchem.

Ale trener Lyonu Claude Puel ma niebywałe wyczucie rezerwowych, zwłaszcza w LM. Każdy jego pomysł na zastąpienie kluczowego piłkarza się sprawdza. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym nie wahał się wstawić do składu po siedmiomiesięcznej kontuzji Mathieu Bodmera oraz piłkarza drugiego planu Michela Bastosa. Trafił w dziesiątkę. Bastos strzelił gola, Bodmer nie zawiódł.

Lyon ma jeszcze jedną przewagę nad rywalem - doskonale wypada w meczach wyjazdowych LM. W tym sezonie wygrał w Brukseli z Anderlechtem 3:1, z Debreczynem 4:0, z Liverpoolem 2:1, zremisował w Madrycie z Realem 1:1. Przegrał tylko z Fiorentiną, gdy był już pewny awansu do 1/8 finału.

Z kolei Bordeaux na Chaban-Delmas wygrało wszystko. Z Lyonem musi zwyciężyć różnicą co najmniej dwóch goli, co z tym przeciwnikiem nie udało mu się od 1993 roku.

Kto awansuje, będzie pierwszą od 2004 roku francuską drużyną w półfinale Champions League.