Liga Mistrzów: Wielkie cele Manchesteru, duże Bayernu

Bayern Monachium chce wreszcie osiągnąć cokolwiek znaczącego w Lidze Mistrzów, Manchester United celuje w fantastyczną passę, której nie miał nikt od lat 90. We wtorek zagrają w ćwierćfinale. Relacja Z Czuba i na żywo od 20.30 na Sport.pl

Wszystkie bramki Ligi Mistrzów! Zobacz tutaj?

Bayern nie ma szans w starciu z Man Utd. Bo kto zatrzyma Rooney'a? To jest bardzo zły moment na arcyważny dwumecz, w którym każdy błąd może oznaczać odpadnięcie z rozgrywek. Przynajmniej z punktu widzenia Bawarczyków. To jest zarazem doskonały moment na arcyważny dwumecz. Z punktu widzenia ich przeciwników.

Piłkarze Bayernu pędzili od zwycięstwa do zwycięstwa, wydawali się pewnie zmierzać ku odzyskaniu mistrzostwa Niemiec. Załamanie przyszło kilka tygodni temu. Fiorentinę zdołali jeszcze - pomimo wyjazdowej porażki - wyeliminować z LM dzięki potwornemu błędowi arbitra, w Bundeslidze oddali dwa mecze i stracili pozycję lidera. Co gorsza, Arjenowi Robbenowi odnowiła się kontuzja łydki. Robbenowi, czyli człowiekowi inspirującemu niemal wszystkie ofensywne akcje drużyny. Bez niego Bayern nie przetrwałby poprzedniej rundy Champions League ani nie zdobył tydzień temu Pucharu Niemiec. Występ zarówno błyskotliwego, jak i kruchego Holendra całkiem wykluczony nie jest, ale sam piłkarz powątpiewa w szansę na ozdrowienie.

W Manchesterze wrócili między żywych wszyscy. Trener Alex Ferguson miesiącami biedził się z zatrzęsieniem kontuzji, mistrzów Niemiec bił jesienią w Wolfsburgu z jednym zaledwie obrońcą w całej 18-osobowej kadrze na mecz, wskutek tych perypetii jego drużyna grubo się myliła, zwłaszcza w okolicach własnej bramki. Aż wreszcie, tuż przed finiszem sezonu, do szatni wróciła stabilizacja. Wyzdrowiał genialny weteran Ryan Giggs. Między słupkami na stałe rozskakał się dobiegający czterdziestki Edvin van der Sar, który w sobotnim meczu z Boltonem (4:0) błysnął interwencjami fenomenalnymi, kandydującymi do najlepszych w sezonie. Przed nim znów staną Nemanja Vidić z Rio Ferdinandem, czyli jeszcze niedawno, przed serią urazów, czołowy duet środkowych obrońców w Europie. Defensywa w ogóle zacieśniła szyki - w ostatnich 720 min rywale MU strzelili tylko dwa gole, w tym jeden z rzutu karnego.

Ferguson poczuł się tak pewnie, że w weekend dał odetchnąć Wayne'owi Rooneyowi. Niezmordowany angielski napastnik, który zdobył już 33 bramki w sezonie, miał opuchniętą kostkę.

Odpoczywał przed tygodniem absolutnie kluczowym. W weekend Manchester podejmie Chelsea, głównego konkurenta w krajowej lidze. Jeśli wygra, wykona skok w stronę czwartego z rzędu mistrzostwa Anglii - passy bezprecedensowej w całej historii rozgrywek powstałych jeszcze w XIX wieku.

Ale jeśli wyeliminuje Bayern, zaledwie jeden dwumecz (z Lyonem bądź Bordeaux) będzie go dzielił od innej fantastycznej passy - trzeciego z rzędu finału Ligi Mistrzów. Tego z kolei nie dokonał nikt po Juventusie Turyn z lat 1996-98.

Do panowania w kraju fani MU już przywykli, Fergusona ono nie satysfakcjonuje. Wielokrotnie powtarzał, że jego klub zasługuje na okazalszą pozycję w hierarchii międzynarodowej, że zbyt rzadko - jak dotąd trzykrotnie - sięgał po Puchar Europy.

Szkocki trener zdobył go po raz pierwszy 11 lat temu, po pasjonującym - jednym z najsłynniejszych - finale, który rozstrzygnęły dwa gole wbite w doliczonym czasie gry. Wbite właśnie Bayernowi.

Monachijczycy zdołali zaleczyć traumę w 2001 roku. Dopadli najcenniejszego trofeum w klubowym futbolu, by od tamtej pory nigdy nie przetrwać choćby do półfinału, każdy pucharowy sezon przynosił im głębokie rozczarowanie. U nich przez tę dekadę zmieniło się wszystko, Louis van Gaal jest już szóstym zatrudnianym trenerem. Na Old Trafford niektórzy ludzie zdają się wieczni - szatnią wciąż rządzi Ferguson, na wtorkowy mecz znów powołał Paula Scholesa (w pamiętnym finale pauzował za kartki), Gary'ego Neville'a i Giggsa.

Typy: Bayern Monachium - Manchester United

Źródło bwin.com

W Lidze Mistrzów ? derby Francji

Więcej o: