Dziewięć goli w pierwszym meczu i tylko dwa w drugim, ale awans PSG do finału był dziś niezagrożony. Paryżanie będą więc mieli okazję do obrony tytułu w Lidze Mistrzów. Francuska drużyna zapewniła sobie awans w dzisiejszym meczu dzięki bramce Ousmane'a Dembele w 3. minucie spotkania. W końcówce spotkania straty zmniejszył Harry Kane, ale ta bramka padła zbyt późno, żeby coś zmienić.
Po tej bramce Bayern nie był w stanie już się podnieść. Surowo postawę Bawarczyków oceniał Tomasz Urban, dziennikarz specjalizujący się w rozgrywkach Bundesligi.
"Od pierwszej sekundy Bayern bardzo nerwowy, a gol dla PSG tylko spotęgował ich stres. Mnóstwo niedokładności i chaosu. W pierwszej połowie brakowało trochę lidera w ofensywie, kogoś, kto by to wziął na swoje barki. Diaz i Olise jak nie oni, Musiali brakuje trochę jeszcze czucia po kontuzji. Inna sprawa, że Paryż świetnie dziś zamyka boki i kapitalnie pressuje" - napisał na Twitterze.
Najwięcej mówiło się jednak o decyzjach arbitra z pierwszej połowy. Piłkarze Bayernu domagali się od sędziego rzutu karnego za zagranie ręką.
"Nie przepadam za Bayernem, ale to jest karny, Panie Sędzio! To nie jest naturalne położenie ręki! Tak po boisku się nie należy poruszać..." - stwierdził były polski sędzia Marcin Borski.
Chwilę przed tą sytuacją ręką zagrywał Mendes i wydaje się, że arbiter powinien ukarać go drugą żółtą kartką.
Tłumaczyć tę decyzję próbował Tomasz Urban. "Wydaje mi się, że przed tą ręką Mendesa, Laimer sam zagrał ręką i stąd piłka dla Paryża, ale nie pokazali powtórki. Co do ręki w polu karnym - tak stanowią przepisy. Dostał od swojego, więc bez przewinienia" - napisał. Tylko że w komentarzu pojawiła się powtórka, na której nie widać, żeby Laimer zagrał ręką. "No to prawda, tu nie widać, żeby była ręka, a jeśli tak, to spory skandal" - stwierdził.
Ta dyskusja na pewno będzie trwała w kolejnych dniach. Gdyby PSG od pierwszej połowy grało w osłabieniu, to mecz zapewne potoczyłby się zupełnie inaczej.