Arsenal został pierwszym tegorocznym finalistą Ligi Mistrzów. We wtorek pokonał u siebie Atletico Madryt 1:0, a w całym dwumeczu 2:1. Hiszpanie nie mogą tego jednak przyjąć do wiadomości. Ich zdaniem ekipa Diego Simeone została pokrzywdzona. W tamtejszych mediach wciąż mówi się o jednej decyzji sędziego Daniela Sieberta.
Chodzi o sytuację z 56. minuty, kiedy to Riccardo Calafiori nadepnął w polu karnym na stopę Antoine'a Griezmanna. Arbiter uznał jednak, że chwilę wcześniej faulu w ofensywie dopuścił się piłkarz Atletico Madryt - Marc Pubill. Boczny obrońca walczył o piłkę z Gabrielem Magalhaesem. Co do tego, czy rzeczywiście dopuścił się przewinienia, można mieć poważne wątpliwości. Mimo to sędziowie VAR nie zareagowali. Zamiast rzutu karnego dla Atletico, oglądaliśmy więc rzut wolny dla Arsenalu.
"O tym będzie się mówić przez dziesięciolecia" - skomentował całą sytuację madrycki "AS". - Sędzia odgwizdał nieistniejący faul Pubilla na Gabrielu. Zaraz potem Calafiori ewidentnie nadepnął na Griezmanna - mogliśmy przeczytać. Tego samego zdania są także eksperci.
Zobacz też: Królewski zobaczył, co zrobił Dobrzycki. "Szanujcie swoich ludzi"
Na żywo do całej sytuacji odniósł się były hiszpański sędzia Antonio Miguel Mateu Lahoz. Podczas transmisji telewizyjnej na antenie Movistar był wręcz przekonany, że Siebert wskaże na jedenasty metr. - Rzut karny jest oczywisty. Myślę, że podyktują karnego, ponieważ jest jasne, że Pubill nie popełnił faulu, a potem był faul na Antoinie Griezmannie. Rozumiem, że VAR da sędziemu możliwość weryfikacji - mówił. Oczywiście do niczego takiego nie doszło, co Lahoz uznał za błąd.
Podobnego zdania był zresztą inny były hiszpański arbiter Eduardo Iturralde Gonzalez. - Nastąpił na niego, a to jest rzut karny. Trafił w jego nogę i ostatecznie go powalił - mówił na temat wejścia Calafioriego, cytowany przez "AS-a". Odniósł się też do decyzji Sieberta ws. rzekomego wcześniejszego faulu Marca Pubilla. - To jest kluczowe, czy on odgwizdał faul pierwszy. Bo jeśli go nie odgwizdał, to była to decyzja VAR-u. VAR mógł go ostrzec, żeby on też mógł to obejrzeć - tłumaczył, po czym stwierdził, że faulu nie było. - Gdyby Pubill dotknął piłkę, noga Gabriela by się poruszyła, ale obrońca cofał ją, aby uniknąć przewinienia - podsumował.