"Czy to był najlepszy mecz w dziejach Ligi Mistrzów? Bardzo prawdopodobne! Niemal niemożliwe do opisania, spektakularne widowisko zaserwowały nam PSG i Bayern Monachium. Dziewięć goli, zwroty akcji, gole zdobywane na przeróżne sposoby, ciągłe atakowanie, zero kalkulowania. Tu było wszystko! Ostatecznie PSG wygrało u siebie 5:4 i jest o mały kroczek bliżej finału Ligi Mistrzów" - tak wtorkowy mecz PSG z Bayernem Monachium w półfinale LM relacjonował dziennikarz Sport.pl Bartosz Królikowski. Nic więc dziwnego, że poprzeczka przed drugim półfinałem była zawieszona wysoko.
W środowy wieczór na Estadio Metropolitano w Madrycie doszło do pierwszej odsłony starcia Atletico z Arsenalem. To dwa zespoły, który nigdy nie wygrały Ligi Mistrzów. Pierwsi na finał czekają od 2016, a drudzy od 2006 roku. Trenerzy Diego Simeone i Mikel Arteta zasłynęli jako specjaliści od defensywy, ale Madrytczycy w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów udowadniali, że potrafią strzelać gole. Zresztą tak, jak Londyńczycy, którzy jesienią - w fazie ligowej - w domowym meczu pokonali Atletico aż 4:0. Tym razem nie byli jednoznacznym faworytem.
"Kanonierzy" przystępowali do spotkania w Madrycie osłabieni brakiem kontuzjowanych Kaia Havertza, Mikela Merino i Jurriena Timbera. U gospodarzy brakowało z kolei Pablo Barriosa, Jose Marii Gimeneza oraz Nicolasa Gonzaleza.
Atletico w pięciu meczach przed starciem z Arsenalem wygrało tylko raz. W analogicznym okresie piłkarze Artety odnieśli dwa zwycięstwa.
Pierwsza połowa nie porwała kibiców zgromadzonych na madryckim stadionie. Brakowało dogodnych szans, a te najlepsze stworzyli Julian Alvarez i Martin Odegaard - strzały obu nie znalazły jednak drogi do siatki. Z uderzeniem Argentyńczyka poradził sobie Davida Raya, odbijając na rzut rożny, a próbę Norwega zablokował Johnny Cardoso.
Kiedy wydawało się, że na przerwę oba zespoły zejdą przy bezbramkowym remisie, David Hancko wpadł w polu karnym na Viktora Gyokeresa. Sędzia Danny Makkelie nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pokonał Jana Oblaka.
Po zmianie stron role się odwróciły. Znów mieliśmy rzut karny, ale tym razem dla gospodarzy. Ben White zablokował ręką strzał Marcosa Llorente i arbiter - po konsultacji z monitorem VAR - podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Alvarez.
W 78. minucie sędzia po raz trzeci w tym meczu wskazał na "wapno". Tym razem za przewinienie Hancko na Eberechim Eze. Ponownie obejrzał jednak sytuację i tym razem... zmienił decyzję, anulując jedenastkę.
Do końca bramki już nie padły, spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
Przypomnijmy, że rewanżowy mecz zostanie rozegrany we wtorek 5 maja o godz. 21g:00. Wcześniej obie drużyny zagrają w lidze: Arsenal u siebie z Fulham (2 maja, 18:30), a Atletico na wyjeździe z Valencią (2 maja, 16:15).