Kosmiczny mecz PSG - Bayern. Kompany mówi wprost: "Miałem przeczucie"

Podczas gdy we wtorkowy wieczór wszyscy kibice przecierali oczy ze zdumienia, Vincent Kompany, podobnie jak oni, zasiadał na trybunach Parc des Princes. Belgijski szkoleniowiec nie mógł prowadzić Bayernu Monachium w szalonym meczu z PSG, w którym Bawarczycy polegli 4:5 ze względu na zawieszenie za żółte kartki. Po końcowym gwizdku jednak udzielił wypowiedzi w mediach. - Miałem przeczucie, że takie spotkanie jest możliwe - stwierdził cytowany przez Kickera.
Vincent Kompany
Fot. Mohammed Badra (PAP/EPA)

Czy we wtorek 28 kwietnia byliśmy świadkami najlepszego meczu w dziejach Ligi Mistrzów? Jest na to szansa. Nikt nigdy nie przewidziałby, że w pierwszym starciu PSG z Bayernem Monachium zobaczymy aż dziewięć goli, a różnica bramkowa wyniesie tylko jedno trafienie. W zasadzie pewnie wielu kibiców wstając rano sięgnęło po smartfony, żeby sprawdzić, czy aby na pewno im się to nie przyśniło. Spieszymy z odpowiedzią: nie, szanowni państwo. To wydarzyło się naprawdę.

Zobacz wideo Żelazny mocno o trenerze Arsenalu: Arteta to trener z Instagrama

Ten mecz był jak przejażdżka rollercoasterem. Monachijczycy prowadzili 1:0 od 17. minuty po golu Harry'ego Kane'a z rzutu karnego. Siedem minut później wyrównał Chwicza Kwaracchelia, a w 33. minucie PSG wyszło na prowadzenie po golu głową Joao Nevesa. Jeszcze w pierwszej części spotkania obejrzeliśmy dwie bramki - najpierw mocnym strzałem Matwieja Safonowa pokonał Michael Olise, a tuż przed przerwą jedenastkę wykorzystał Ousmane Dembele.

Kanonada trwała także po zmianie stron, a dwa szybkie ciosy zadali Paryżanie. Najpierw dublet skompletował Kwaracchelia, a następnie swoje drugie trafienie dorzucił Dembele. Po golu zdobywcy Złotej Piłki na 5:2 wydawało się, że jest już po meczu. Nic bardziej mylnego - 65. minuta przyniosła bramkę autorstwa Dayota Upamecano, a trzy minuty później na 5:4 trafił Luis Diaz. Więcej goli nie padło, ale nikt nie mógł być zawiedziony - to był prawdziwy hit na Parc des Princes.

Kompany zaskoczył po szalonym meczu z PSG. "Miałem takie przeczucie"

Na trybunach paryskiego obiektu zasiadał trener Bayernu Vincent Kompany, który nie mógł wspierać swojego zespołu zza linii bocznej ze względu na zawieszenie za żółte kartki. Nie mógł także wejść do szatni w przerwie, aby porozmawiać z drużyną. Był jednak ciągle na łączach z asystentem Aaronem Danksem.

- Nie było fajnie. Ale siedziałem w loży prasowej - uśmiechnął się belgijski szkoleniowiec w rozmowie z Prime Video cytowanej przez Kickera. Jak sam stwierdził, czuł że wtorkowy wieczór może przynieść szalone spotkanie.

- Jeśli oba zespoły zaczynają mecz z takim pomysłem, wtedy coś takiego jest możliwe. Miałem przeczucie, że taki mecz jest możliwy - stwierdził. Ale trudno specjalnie mu w to wierzyć, bo choć jako piłkarz i trener przeżył już wiele, to - z całym szacunkiem - takie rzeczy nie dzieją się na co dzień. Chyba, że na konsoli. Zresztą na niecodzienność tego wydarzenia wskazała kolejna wypowiedź 38-latka.

- Gdy tracisz pięć goli na wyjeździe, to zwykle jest koniec. Ale zdobyliśmy cztery bramki, choć oczywiście mogliśmy zdobyć ich o dwie lub trzy więcej w tym meczu. Potrafimy to robić i będziemy w stanie powtórzyć to na własnym stadionie - zapowiedział.

- Poczucie wiary jest w stu procentach obecne. Potrzebujemy naszych fanów i wsparcia. Przeciwko Realowi był "ogień". Potrzebujemy tylko 75 tysięcy fanów. Tak, jak nasi kibice, którzy przyjechali do Paryża, byli zachwycający, tak teraz potrzebujemy tego od wszystkich. Od pierwszej minuty, od rozgrzewki - zwrócił się do fanów.

Kompany jednak zwrócił także uwagę na to, że jego zespół popełniał błędy w obronie, szczególnie w drugiej części spotkania. Jednocześnie miał pretensje do arbitra Sandro Schaerera, który podjął kilka niezrozumiałych decyzji. Belg miał na myśli m.in. niesłusznie podyktowany rzut rożny, który przyniósł gola na 2:1 dla PSG.

- Oczywiście, że musimy bronić lepiej, ale było kilka ważnych decyzji, których nie rozumiemy. To kosztowało nas straconą bramkę. Ręka Alphonso Daviesa przy karnym też jest mocno dyskusyjna - stwierdził.

"Ten mecz był jak spacer po luksusowej 8. dzielnicy Paryża: pełen jakości z najwyższej półki i błysku na każdym kroku. Największe gwiazdy dały nam spektakl, który bez wstydu można by wystawić na scenie Moulin Rouge. Dajcie nam już rewanż" - napisał Konrad Ferszter ze Sport.pl. I trudno tu o lepsze podsumowanie. Rewanż już w środę 6 maja o godz. 21:00.

Zobacz też: Cały świat piłki mówi tylko o jednym. "Szczyt sztuki i kultury"

Więcej o: