- Jednej rzeczy nie rozumiem: dlaczego piłkarze mają teraz pretensje do sędziego. Robić coś takiego, mając już żółtą kartkę na koncie… Ci zawodnicy powinni wszyscy razem pobiec do szatni, wygarnąć to jemu, a nie sędziemu - grzmiał Wesley Sneijder po rewanżowym meczu Realu Madryt z Bayernem Monachium (3:4). Chodziło o sytuację z końcówki spotkania, kiedy to Eduardo Camavinga obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Drugi kartonik był pokazany "nie tyle za przewinienie, ile za przytrzymywanie, a następnie odrzucenie piłki". Tym zachowaniem Francuz mocno osłabił drużynę, która w kolejnych minutach straciła dwa gole i pożegnała się z Ligą Mistrzów.
Na Camavingę spadła ogromna krytyka. I trudno się dziwić. Obie kartki otrzymał w ledwie... osiem minut. Niektórzy eksperci i kibice zaczęli obarczać go winą za odpadnięcie Realu i wieszczyć jego koniec przygody z klubem. Francuz długo milczał, ale w końcu postanowił zareagować. Zrobił to późnym czwartkowym wieczorem. "Biorę odpowiedzialność za moje przewinienie. Chciałbym przeprosić moich kolegów, a także wszystkich kibiców. Dziękuję za Wasze wsparcie. Hala Madrid, zawsze" - napisał krótko na InstaStory. Do wypowiedzi dołączył też czarno-białe zdjęcie, na którym był wyraźnie zdołowany.
Czy te przeprosiny wystarczą, by udobruchać fanów? Trudno powiedzieć. Są oni źli szczególnie z uwagi na to, że klubowi uciekła najpewniej ostatnia szansa na trofeum w tym sezonie. Real walczy już tylko na jednym froncie - w La Liga - ale ma aż dziewięć punktów straty do lidera, FC Barcelony. Wściekli na Francuza mają być też działacze. Rzekomo nie chcą go w drużynie i rozważają jego sprzedaż latem.
Zobacz też: Mbappe przerwał ciszę po klęsce Realu w Lidze Mistrzów. "Obiecuję jedno".
Camavinga gra w Realu od sierpnia 2021 roku. W tym czasie wywalczył m.in. dwa trofea Ligi Mistrzów, a także dwa mistrzostwa Hiszpanii. W obecnym sezonie rozegrał 37 meczów, zdobywając dwie bramki i jedną asystę. Na murawie spędził niemal dwa tysiące minut, będąc niewątpliwie jednym z filarów w drużynie, zarówno za czasów Xabiego Alonso, jak i Alvaro Arbeloi.