Liga Mistrzów wchodzi w decydującą fazę. Niedawno poznaliśmy półfinałowe pary - Arsenal zmierzy się z Atletico, a Bayern Monachium z PSG. W ćwierćfinałach z rywalizacją pożegnały się dwa hiszpańskie kluby - FC Barcelona oraz Real Madryt. Wokół meczu tej ostatniej drużyny nadal jest bardzo głośno, głównie po decyzjach Slavko Vincicia, który przy wyniku 3:2 dla Królewskich wyrzucił z boiska Eduardo Camavingę, co sprawiło, że Bawarczycy odrobili stratę jednego gola i potem strzelili na 4:3, tym samym eliminując 15-krotnego zwycięzcę Champions League.
W Realu Madryt wszyscy byli wściekli. - Nie można wykluczyć zawodnika z boiska za taką akcję. Myślę, że sędzia nie wiedział, że Camavinga miał żółtą kartkę. Sędzia zniszczył ten mecz - grzmiał Alvaro Arbeloa. Antonio Ruediger powstrzymał się od komentarza: "Szczerze mówiąc, lepiej, żebym o tym nie mówił". Z kolei przy golu dla Bayernu na 3:3 Dani Carvajal wyskoczył z ławki i zwrócił się do sędziego: "To twoja wina! To twoja piepr**** wina!".
Kiedy część emocji opadła, głos nt. tego, co stało się w tym meczu, zabrał Kylian Mbappe. Gwiazda Realu Madryt ubolewa nad tym, co się stało i składa obietnicę. "Próbowaliśmy do samego końca. To rozczarowujące, że odpadliśmy z tak ważnych rozgrywek, ale musimy patrzeć w przyszłość" - zaczął.
Zobacz też: Antybohater Realu ma problemy. Klub już zdecydował
"Musimy być wobec siebie bardzo krytyczni, aby uniknąć kolejnych rozczarowań. Nigdy się nie poddamy! W Realu Madryt porażka nigdy nie była i nigdy nie będzie opcją. Ale obiecuję wam jedno: zaczniemy znów wygrywać i to już wkrótce" - zakończył.
Teraz Real Madryt może skupić się na lidze, gdzie musi gonić FC Barcelonę. Królewscy plasują się na drugim miejscu z dorobkiem 70 pkt i stratą dziewięciu "oczek" do Dumy Katalonii. Do końca sezonu pozostało już tylko siedem meczów. Z kolei Kylian Mbappe przewodzi rankingowi strzelców LaLigi. Francuz strzelił już 23 gole i ma dwa trafienia więcej od drugiego Vedata Muriqiego z Mallorki.