Real Madryt odpadł w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. W pierwszym meczu Bawarczycy wygrali 2:1, ale prawdziwe widowisko dopiero miało się zacząć. Już w pierwszej minucie Królewscy wyszli na prowadzenie za sprawą Ardy Gulera. Pięć minut później odpowiedział Aleksandar Pavlović. Królewscy trzy razy wychodzili na prowadzenie - za drugim razem na 2:1 znów strzelił Turek, a na 3:2 strzelił Kylian Mbappe.
Wszystko zmieniło się w drugiej połowie - Eduardo Camavinga obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę, co całkowicie odmieniło obraz i losy tego spotkania. W końcówce dwa gole zdobyli piłkarze Bayernu i to oni wygrali ten mecz 4:3 (6:4 w dwumeczu).
Wszyscy związani z Realem Madryt byli wściekli po decyzji Slavko Vincicia. - Nie można wykluczyć zawodnika z boiska za taką akcję. Myślę, że sędzia nie wiedział, że Camavinga miał żółtą kartkę. Sędzia zniszczył ten mecz - grzmiał Alvaro Arbeloa. - Szczerze mówiąc, lepiej, żebym o tym nie mówił. Czy ja kiedykolwiek coś takiego widziałem? Ech… - stwierdził krótko Antonio Ruediger, cytowany przez "Markę".
Teraz dziennik ujawnia, jaka była reakcja Daniego Carvajala, gdy gola na 3:3 strzelił Luis Diaz. Kamery nagrały, jak gracz Królewskich, który ten mecz spędził na ławce rezerwowych, nagle wybiegł na murawę i zaczął krzyczeć i coś pokazywać w kierunku sędziego.
"Dani Carvajal wybuchł na Allianz Arenie, atakując słoweńskiego sędziego Slavko Vincicia" - czytamy. "Marca" rozpisuje się, że kapitan Realu Madryt "wpadł w furię po wyrzuceniu Camavingi za kontrowersyjną drugą żółtą kartkę i golu Luisa Díaza, który doprowadził do wyniku 3:3" - napisano.
Kamery Movistar+ uchwyciły to wszystko, a dziennikarze ustalili nawet, co wówczas krzyczał do nich zawodnik Królewskich. "To twoja wina! To twoja piepr**** wina!" - grzmiał. "Marca" opisuje, że zawodnik był "bardzo wściekły i bardzo ostry" w kierunku Slavko Vincicia.
Zobacz też: Tak Hiszpanie podsumowali klęskę Realu w Lidze Mistrzów
Ostatecznie Real Madryt przegrał 3:4, a w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę obejrzał jeszcze Arda Guller, który znajdował się już poza boiskiem. To nic nie zmieniło, bo to Bayern mógł cieszyć się z awansu do półfinału Ligi Mistrzów i zmierzy się z PSG - obrońcą tytułu - o awans do finału. W drugim półfinale zmierzą się Arsenal i Atletico.