Piłkarze Bayernu Monachium i Realu Madryt stworzyli prawdziwe widowisko w rewanżowym starciu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W tym spotkaniu było dosłownie wszystko - gole, zwroty akcji i żółte oraz czerwone kartki. "To było popisowe 45 minut w rewanżowym starciu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów: Bayern Monachium - Real Madryt. W pierwszej połowie padło aż pięć goli, a Real Madryt prowadził 3:2 i przy takim wyniku odrabiał straty z Madrytu. Na pierwszego gola w Monachium kibice czekali zaledwie 34 sekundy! W drugiej części padły już tylko dwa gole. Najpierw w 89. minucie trafił Luis Diaz, a w piątej minucie doliczonego czasu gry zwycięstwo 4:3 Bayernowi Monachium dał Michael Olise. Gospodarze trafili już w momencie, jak grali w liczebnej przewadze, bo w 86. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Eduardo Camavinga" - opisywał na łamach Sport.pl Paweł Matys.
Po tym spotkaniu Alvaro Arbeloa ostro skrytykował arbitra tego pojedynku - Slavko Vincicia. - Nie można wykluczyć zawodnika z boiska za taką akcję. Myślę, że sędzia nie wiedział, że Camavinga miał żółtą kartkę. Sędzia zniszczył ten mecz - grzmiał. Przypomnijmy, że do kontrowersji z udziałem Słoweńca doszło w trakcie barażowego starcia Polski ze Szwecją.
Camavinga pierwszą żółtą kartkę otrzymał w 78. minucie za faul taktyczny, gdy przytrzymywał rywala. Z kolei w 86. minucie otrzymał drugi kartonik za opóźnianie gry i w konsekwencji czerwoną kartkę. Głos nt. tych decyzji zabrał były sędzia Adam Lyczmański na antenie Canal+
- Co do pierwszego zdarzenia z żółtą kartką dla gracza Realu, nie mam żadnych wątpliwości. Jest to faul taktyczny - celowy, świadomy i przerwana akcja korzystna, więc kartka jak najbardziej słuszna. Tutaj sędzia postąpił jak najbardziej prawidłowo - zaczął.
Zobacz też: Cztery zespoły dalej w grze o finał. Tak wygląda drabinka Ligi Mistrzów
Po chwili przeszedł do drugiej akcji, kiedy Camavinga był w kontakcie z Harrym Kanem, a po odgwizdaniu przewinienia - wziął piłkę do rąk i odrzucił. - Za faul na pewno kartka to nie jest. Mam wrażenie, że sędzia nie ma świadomości, że ten gracz jest już ukarany. Dlaczego? Dlatego, że on (sędzia - przyp. red.) się odwraca, za chwilę do tego zawodnika podchodzi ponownie i pokazuje mu czerwoną kartkę w konsekwencji drugiej żółtej - stwierdził.
- Uważam, że nie w tym momencie, nie w takim meczu i nie za takie zachowanie. Na wszelkich szkoleniach jest mówione "zarządź". I to jest sytuacja do zarządzenia. Co ja bym zrobił w takiej sytuacji? Bym zagwizdał, wziął zawodnika do siebie i powiedział mu: "Ostatni raz. Każde następne tego typu zachowanie - idziesz do szatni. Mówiąc krótko, pogroziłbym palcem, zarządził tą sytuacją i nie "strzelałbym" od razu z żółtą kartką - podkreślił.
- Wiemy, jaki to miało skutek. I tak jak wcześniej mówiłem - nie w tym momencie, nie w takim meczu i nie za takie coś! - zakończył.
Ostatecznie do półfinału Ligi Mistrzów awansował Bayern Monachium, który wygrał z Realem Madryt 6:4 w dwumeczu. W półfinale Bawarczycy zmierzą się z PSG.