Dla Atletico i trenera Diego Simeone marzenie o triumfie w Lidze Mistrzów graniczy z obsesją. Po dziewięciu latach Madrytczycy wracają do półfinału rozgrywek, kosztem Barcelony.
W krajach latynoskich modne jest twierdzenie, że futbol jest komuś coś winien. W Katarze w 2022 roku piłka nożna spłaciła dług wobec Leo Messiego. Argentyńczyk, uznawany za największego piłkarza naszych czasów, wzniósł wreszcie najbardziej prestiżowe trofeum, które mu się od lat należało. Jest jednak kilka kolejnych długów w najbardziej popularnym sporcie świata.
Co piłka nożna jest winna Atletico
"Futbol nos debe una" – powiedział parę lat temu prezes Atletico Enrique Cerezo. Oznacza to, że jego klubowi należy się triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach. Uważają tak nie tylko ludzie związani z zespołem z Metropolitano, ale postronni obserwatorzy, choćby symbol Liverpoolu Jamie Carragher, który głęboko współczuł Atletico, gdy w dramatycznych okolicznościach przegrywało z Realem Madryt finały Champions League w 2014 i 2016 roku.