"Blaugrana" stoi pod ścianą, jeśli chodzi o dalsze występy w Champions League. Wszystko za sprawą bolesnej porażki na swoim terenie z Atletico Madryt. Drużyna Hansiego Flicka potrzebuje aż trzech goli, by zbliżyć się do udziału w półfinale tych rozgrywek.
Ubiegłotygodniowe spotkanie na Camp Nou przyniosło sporo emocji. W kontekście Barcelony, były one zdecydowanie niezdrowe. Po pierwsze, rywal wygrał z "Blaugraną" na Camp Nou po raz pierwszy od 2006 roku. Po drugie zaś, przedstawiciele Barcelony oraz katalońskie media miały dużo zastrzeżeń do pracy sędziego Istvana Kovacsa.
Rumuński arbiter, zdaniem niektórych obserwatorów, pospieszył się z czerwoną kartką dla Pau Cubarsiego. Usunięcie z boiska środkowego obrońcy miało wielki wpływ na przebieg spotkania. Tuż po nim, do bramki Barcelony trafił z rzutu wolnego Julian Alvarez. W 70. minucie zaś wynik podwyższył Alexander Sorloth. Wynik 2:0 stawia Atletico w bardzo korzystnym położeniu przed wtorkowym rewanżem na Metropolitano.
- Musimy skupić się na dobrym występie, a nie na wyniku. Kiedy gramy dobrze to wtedy zaczynamy strzelać bramki. Cokolwiek się stanie, będzie niesamowicie. Kibice już to wiedzą i muszą to wiedzieć. Awans jest możliwy, czemu nie? Oczywiście gramy z bardzo silnym Atletico. Potrzebujemy więc bardzo dobrego występu. Musimy wykorzystać każdą szansę, bo, jak widzieliście w ostatnim meczu, to jest różnica między nimi a nami - przyznał Hansi Flick na przedmeczowej konferencji prasowej.
- Musimy mieć mnóstwo opcji na każdą ewentualność i grać zespołowo. To jest najważniejsze na jutro. Nie interesują mnie indywidualne występy; liczy się drużyna. Mecze rozstrzygają się w mgnieniu oka. Miejmy nadzieję, że jutro wszystko pójdzie po naszej myśli. Yamal? Myślę, że Lamine spisał się dobrze w ostatnich kilku meczach i jestem z niego bardzo zadowolony. Powiedziałem mu, że musi robić to, co potrafi najlepiej - dodał.
Niemiecki szkoleniowiec jest optymistą co do rewanżu na Metropolitano. Ale, by wszystko poszło po myśli jego drużyny, muszą spełnić się określone warunki.
- Mecz trwający 90 minut lub dłużej jest bardzo złożony. Kluczowe jest wywieranie presji; Atletico to bardzo dobra drużyna i jeśli się ich nie naciska to będzie trudno. W takich meczach decydują momenty: czerwona kartka, rzut z autu. Musimy bardzo dobrze współpracować i wiedzieć, że wszystko może się rozstrzygnąć w jednej chwili. Miejmy nadzieję, że jutro piłka potoczy się po naszej myśli - zaznaczył Flick.
Wtorkowy pojedynek będzie sędziował jeden z najlepszych arbitrów na świecie, Francuz Clement Turpin. I, jak przekonują media ze stolicy Katalonii, nie jest on "szczęśliwym" arbitrem dla Barcelony. Za przykład podano nieudany ćwierćfinałowy rewanż z Romą w Lidze Mistrzów w sezonie 2017/18.
Spotkanie Atletico-Barcelona rozpocznie się we wtorek o godzinie 21. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji na żywo na stronie Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.