Raul Asencio po raz ostatni pojawił się na murawie 6 marca. Wówczas stoper Realu Madryt rozegrał 90 minut w starciu z Celtą Vigo (2:1) i był jedną z najjaśniejszych postaci w zespole "Królewskich". Dotychczas zresztą, gdy tylko Hiszpan był zdrowy, występował regularnie w wyjściowej jedenastce. Ostatnio jednak podpadł Alvaro Arbeloi.
Po przegranym przez Real meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium (1:2), dziennik "Marca" ujawnił, że trener "Królewskich" ma żal do swojego zawodnika o sytuację z połowy marca. Asencio był zawiedziony tym, że nie został wybrany przez szkoleniowca do składu na spotkanie z Manchesterem City. I pewnie gdyby 23-latek wyraził swoje niezadowolenie jedynie w rozmowie z Arbeloą, nic więcej by się nie wydarzyło.
Z tym, że Asencio nie odpuścił i postanowił poinformować szkoleniowca o kontuzji w dniu meczu ligowego z Elche. To rozzłościło nie tylko Arbeloę, ale i kolegów hiszpańskiego defensora, w tym Antonio Ruedigera. Niemiec planował odpoczynek przed rewanżowym spotkaniem Ligi Mistrzów, a przez decyzję Asencio nie mógł sobie pozwolić na naładowanie baterii.
23-latek musiał zatem przeprosić nie tylko swojego trenera, ale także innych piłkarzy Realu. Dostał zresztą taki nakaz od Arbeloi, ale niespodziewanie odmówił. A w zasadzie... milczał. "Czy ktoś ma coś do powiedzenia?" - miał pytać szkoleniowiec "Królewskich" po jednym z treningów, ale nie doczekał się odpowiedzi.
Taka decyzja Asencio sprawiła, że Hiszpan przestał być powoływany do kadry meczowej, choć trenował z zespołem. Ostatecznie do przeprosin na forum doszło, a Arbeloa przywrócił swojego podopiecznego do drużyny na mecze przeciwko Realowi Mallorca i Bayernowi, ale nie dał mu zagrać ani przez minutę.
Zobacz też: Hajto wskazuje kandydata do reprezentacji Polski. "To jest absurd"