Hiszpanie reagują na porażkę Realu. Nagle przypomnieli sobie o Marciniaku

Real Madryt oddalił się od półfinału Ligi Mistrzów. We wtorek przegrał u siebie z Bayernem Monachium 1:2 i trudno mu będzie odrobić straty na obcym terenie. Z porażki madryckiego klubu już zdążyło zakpić katalońskie "Mundo Deportivo". Na swoich łamach zamieściło prześmiewczą grafikę, na której wymienione jest nazwisko... polskiego sędziego Szymona Marciniaka. Dlaczego?
DLOWR
Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl /

Mecz Realu Madryt z Bayernem Monachium wciąż rozpala emocje kibiców w Europie. We wtorkowym półfinale Ligi Mistrzów ekipa z Santiago Bernabeu przegrywała już 0:2 po golach Luisa Diaza i Harry'ego Kane'a, ale ostatecznie zdobyła bramkę honorową dzięki Kylianowi Mbappe. Nie zmienia to jednak faktu, że uległa przed własną publicznością 1:2. Wynik cieszy oczywiście nie tylko fanów Bayernu, lecz także FC Barcelony, która jest odwiecznym rywalem Realu. Nic więc dziwnego, że katalońska prasa uczyniła z niego obiekt żartów.

Zobacz wideo Amputacja nogi? Obawa o życie? Michał Materla w szpitalu miał jedną myśl: Jak ja teraz zawalczę?

Oto co zamieścili w hiszpańskiej gazecie. Niespodziewanie pada nazwisko: Marciniak

Dziennikarz Kanału Sportowego Dominik Piechota pokazał jedną ze stron środowego wydania "Mundo Deportivo". Widać na niej karykaturę trenera Realu Alvaro Arbeloi. Nie byłoby w tym niczego wyjątkowego, gdyby nie nawiązanie do... Szymona Marciniaka. Jego nazwisko pojawia się w dymku z wypowiedzią szkoleniowca. - Cholera, Marciniak kontuzjowany na mecz rewanżowy - możemy przeczytać.

Dlaczego Hiszpanie przywołali postać akurat polskiego arbitra? To rzecz jasna nawiązanie do ostatniej konfrontacji między Realem a Bayernem w Lidze Mistrzów, do której doszło dwa lata temu. Wówczas w półfinale zespół z Madrytu zremisował 2:2, a w rewanżu wygrał 2:1. Drugie spotkanie sędziował właśnie Szymon Marciniak i nie obyło się wtedy bez sporej kontrowersji z jego udziałem.

Hiszpanie ciągle pamiętają, co zrobił Marciniak. Tak "pomógł" Realowi

Niemcy zarzucali Marciniakowi, że w doliczonym czasie gry niesłusznie odgwizdał spalonego Noussaira Mazrouiego podczas akcji, która zakończyła się bramką Matthijsa de Ligta. A ponieważ Holender oddał strzał po gwizdku, system VAR nie mógł zweryfikować, czy faktycznie wcześniej doszło do spalonego. Gdyby jednak gol został uznany, wówczas Bayern doprowadziłby do remisu 2:2 i dogrywki. Dlatego też Marciniak zacząć być oskarżany o sprzyjanie Realowi.

Po mediach społecznościowych zaczął nawet krążyć pewien zaskakujący kadr. Widać na nim Marciniaka w szatni przy okazji jednego z meczów Ekstraklasy. Koło niego pojawia się zaś czarna torba z herbem Realu Madryt. Fani od razu zaczęli więc snuć domysły, czy nasz sędzia na co dzień nie kibicuje przypadkiem  hiszpańskiej drużynie.

Zobacz też: Media: Legenda Rakowa odejdzie po sezonie. Ujawnili klub

Obrazek z "Mundo Deportivo" sugeruje jednak, że tym razem Real nie może liczyć na pomoc ze strony Marciniaka. Powód? Nasz arbiter od połowy marca zmaga się z pewnymi problemami zdrowotnymi. Z tego względu nie poprowadził spotkania Galatasaray z Liverpoolem w 1/8 finału. Zastąpił go Paweł Raczkowski, a sam Marciniak był sędzią technicznym. Później miał przerwę od sędziowania.

Więcej o: