Przed meczem z Newcastle nie było pewne, czy Lewandowski wyjdzie na boisko od pierwszej minuty. W pierwszym starciu z Anglikami (1:1) nasz rodak niczego szczególnego nie pokazał, a w ostatnim spotkaniu ligowym z Sevillą (5:2) nie wykorzystał kilku dobrych sytuacji podbramkowych. Hansi Flick postanowił mu jednak ponownie zaufać. Bardzo możliwe, że też z uwagi na słabą dyspozycję rywala Polaka, czyli Ferrana Torresa. Hiszpan czeka na gola od 31 stycznia.
Wystawiając Lewandowskiego w pierwszym składzie, Flick zwiększył jego szanse na pobicie historycznego rekordu Ligi Mistrzów, który jak dotąd Polak współdzierżył razem z Leo Messim. Otóż nasz rodak strzelał gole już czterdziestu różnym zespołom w rozgrywkach LM, podobnie jak Argentyńczyk. Newcastle na tej liście nie było, więc Anglicy mogli zostać klubem nr 41, co uczyniłoby Polaka samodzielnym rekordzistą rozgrywek.
Musieliśmy na to trochę poczekać, ale stało się! Lewandowski trafił na Spotify Camp Nou do siatki w 56. minucie. Polak idealnie uderzył głową po dośrodkowaniu Raphinhi z rzutu rożnego. To był jego 108. gol w karierze w LM. Od teraz zatem oficjalnie i samodzielnie dzierży rekord. Najlepszym strzelcem w historii Ligi Mistrzów pozostaje oczywiście Cristiano Ronaldo (140), ale on na swojej liście ofiar ma "tylko" 38 różnych zespołów.
To jednak nie wystarczyło Lewandowskiemu, który jak się rozstrzelał, to na całego. W 61. minucie dostał prostopadłą piłkę od Lamine'a Yamala i w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił po raz drugi! Podwyższył tym samym na 6:2 dla Barcelony, która demoluje Newcastle na Camp Nou.
Mecz FC Barcelona - Newcastle United nadal trwa. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.