W ostatnich tygodniach Real Madryt znajduje się w sporym kryzysie. Kontuzje i zmiany na ławce trenerskiej wcale nie ułatwiają sytuacji. Dlatego też kibice byli mocno zaniepokojeni przed środowym wieczorem. To wtedy na Santiago Bernabeu piłkarze Alvaro Arbeloi mierzyli się z Manchesterem City w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Ku zaskoczeniu wielu osób gospodarze grali znakomicie. Wyróżniał się szczególnie Fede Valverde. Już po 42 minutach gry skompletował hat-tricka, a Real prowadził 3:0. Takim też wynikiem ostatecznie zakończył się mecz, choć mogło być 4:0. W drugiej połowie rzutu karnego nie wykorzystał jednak Vinicius Junior.
Manchester poniósł srogą porażkę w Madrycie. Sam również miał okazję do zdobycia bramki, ale brakowało postawienia kropki nad "i", a to głównie przez fakt, że dobrze w defensywie spisywali się gospodarze. Mimo dość wysokiej przegranej Pep Guardiola nie wydawał się być załamanym. Docenił grę własnej drużyny, choć wskazał też, co zawiodło tego wieczora.
- Uważam, że zagraliśmy całkiem dobrze. Nieraz przedarliśmy się do ostatniej linii obrony rywala - zaczął Hiszpan, cytowany przez "Markę". - Próbowaliśmy wykorzystać nasze szanse, ustawiając zawodników blisko pola karnego. Taki był zamysł. (...) Nasze podania dobrze funkcjonowały, ale nie broniliśmy dobrze, by zapobiec ich pierwszemu trafieniu. Próbowaliśmy grać ofensywnie, dużo atakowaliśmy, ale oni w pierwszych 45 minutach zagrali tylko trzy razy i strzelili trzy gole. Korzystali z pięciu defensorów i trudno było znaleźć luki w ich obronie. To Real Madryt, mają dużo jakości - podkreślał.
Zobacz też: Potulski na listach gigantów. Na tyle go wyceniają.
- Nasza gra nie była na tyle słaba, żeby zasłużyć na porażkę 0:3 - dodawał, doceniając jednak klasę przeciwnika i gratulując mu zwycięstwa. Mimo wszystko Guardiola wierzy w to, że uda się odwrócić losy tej rywalizacji i to Manchester zamelduje się w ćwierćfinale. - Choć opcji, które nam pozostały, jest niewiele, to spróbujemy. Przeanalizujemy to z naszymi ludźmi, bo wiemy, że możemy zagrać jeszcze lepiej. Nie czuję się bezsilny. Pokazaliśmy to, czego oczekuję od mojej drużyny. Nie męczyliśmy zbyt mocno Courtois, ale często wchodziliśmy w pole karne i brakowało nam tylko ostatniego kontaktu z piłką - mówił.
Rewanż odbędzie się w Anglii. Zaplanowano go na wtorek 17 marca. Początek o godzinie 21:00. Nie ulega wątpliwości, że to Real jest zdecydowanie bliżej ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Potwierdza się to, co miało miejsce przed laty. Nawet jeśli madrycka ekipa nie radzi sobie dobrze na krajowym podwórku, to w europejskich pucharach potrafi się zmobilizować. W końcu to absolutny rekordzista Ligi Mistrzów. Trofeum zdobywał aż 15-krotnie. Czy i tym razem mu się uda?