PSG ma w tym sezonie pewne problemy Paryżanie wciąż nie mają bezpiecznej przewagi w Ligue 1 - Lens traci do nich tylko punkt - a w Lidze Mistrzów nie zajęli miejsca w czołowej ósemce. W dodatku odpadli już z rywalizacji o Puchar Francji (0:1 z Paris FC). Dziś jednak piłkarze Luisa Enrique i tak byli zdecydowanym faworytami. PSG podejmowało Chelsea, czyli piątą drużynę Premier League.
Od początku spotkania gospodarze mieli przewagę. Przyniosło to skutek już w 10. minucie. Paryżanie zagrali akcję środkiem boiska, a następnie sprowadzili ją do prawego skrzydła, gdzie piłka trafiła do Dembele. Ten dośrodkował ją na osamotnionego Nevesa, który zgrał ją główką do Barcoli. Reprezentant Francji przyjął i huknął w lewe okienko. Paryżanie sprawili, że wyglądało to wszystko bardzo prosto.
W drugim kwadransie pierwszej połowy Chelsea grała już trochę lepiej. W 28. minucie goście dali radę doprowadzić do wyrównania. PSG popełniło poważny błąd w defensywie, bo całkowicie osamotniony na prawym skrzydle był Malo Gusto. Francuz otrzymał długie podanie od Enzo Fernandeza, przyjął piłkę i kopnął prosto w bramkarza. Jednak piłka odbiła się od Safonowa w taki sposób, że i tak wpadła do siatki, więc był remis 1:1.
Mecz powoli zmierzał do przerwy i gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się remisem, to gospodarze zdobyli drugą bramkę. PSG wyprowadziło rewelacyjną kontrę chwilę po tym, jak dobrą okazję mieli goście. Dembele mógł wyjść sam na sam, ale wydawało się, że zmarnuje tę szansę, bo obrońcy Chelsea dali radę go dogonić. Francuz się pokiwał, minął defensorów i zdobył bramkę na 2:1! PSG prowadziło.
Początek drugiej połowy nie był zbyt emocjonujący. Przez blisko kwadrans nie zobaczyliśmy żadnego strzału. To się zmieniło w 57. minucie i od razu padł gol! Duży błąd popełnił Desire Doue, który w łatwy sposób stracił piłkę na skrzydle. Następnie wszystko stało się bardzo szybko. Pedro Neto na pełnej prędkości wpadł w pole karne i gdy dobiegał do linii końcowej, to zgrał piłkę na środek pola karnego, gdzie od razu uderzył dobiegający do niej Enzo Fernandez. I było 2:2!
To, co się działo w kolejnych minutach, było trudne do zrozumienia. Gospodarze nie grali jakby zależało im na zwycięstwie. Remis oczywiście nie oznaczał dla PSG końca świata, ale z wyniku 2:2 z perspektywą rewanżu u siebie, bardziej zadowolona mogła być Chelsea.
I tak toczył się ten mecz, aż nadeszła 74. minuta, gdy katastrofalny błąd popełnił bramkarz Chelsea. Jorgensen za długo czekał z podaniem i kopnął piłkę prosto w nacierającego na niego Barcolę. Piłka odbiła się do Kwaracchelii, który od razu zagrał do Vitinhi, a ten delikatnym lobem pokonał Duńczyka. Już po kilku minutach Chelsea wyrównała, ale gol nie mógł zostać uznany z powodu minimalnego spalonego w początkowej fazie akcji.
W 86. minucie Chwicza Kwaracchelia zrobił coś pięknego. Piłka trafiła na lewe skrzydło do Gruzina, a ten zszedł do środka boiska i uderzył zza pola karnego w prawy róg bramki! Właśnie dzięki takim bramkom doczekał się przydomka "Kwaradona".
A na tym Kwaracchelia się nie zatrzymał. Już w doliczonym czasie gry PSG wyprowadziło kontrę, która zabiła ten dwumecz. Hakimi zagrał do Gruzina, który czekał na piłkę na jedenastym metrze. Tym razem piłkarz PSG uderzył słabo, prosto w bramkarza, ale na Jorgensena to wystarczyło. PSG wygrało 5:2.
Jeszcze kilkanaście minut wcześniej spotkanie zmierzało do remisu 2:2, ale dzięki zawziętości Barcoli i błyskowi geniuszu Kwaracchelii Paryżanie są o krok od awansu do ćwierćfinału. Zwycięzca tego dwumeczu zagra w kolejnej rundzie z Galatasaray lub Liverpoolem.