Hiszpanie alarmują. Chodzi o Lewandowskiego i kolegów

FC Barcelona liczy w sezonie 2025/26 na sięgnięcie po mistrzostwo Hiszpanii oraz na zdobycie pierwszej od 2015 roku Ligi Mistrzów. "Katalończycy" jednak mają spory problem jeśli chodzi o linię ataku, która nie jest tak skuteczna w pucharach, jak w poprzednim sezonie. Niestety, jest w tym zasługa gorszej dyspozycji Roberta Lewandowskiego.
SOCCER-CHAMPIONS-NEW-BAR/
Craig Brough / Action Images via Reuters

Pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów nie poszedł po myśli FC Barcelony. Katalończycy długo męczyli się na St James' Park, co wykorzystało Newcastle United, które w 86. minucie wyszło na prowadzenie dzięki bramce, którą zdobył Harvey Barnes. Podopieczni Hansiego Flicka zdołali wyrównać w ostatniej doliczonej minucie - gola z rzutu karnego strzelił Lamine Yamal i ustalił wynik spotkania.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o Fornalczyku: Bardzo mi przypomina mnie. Wiedziałem, że mu się nie uda...

Wskazał problem Barcelony. "Należy to pilnie zmienić"

Wraz z trafieniem 18-latka, "Barca" strzeliła w tym sezonie LM 23 gole, z czego 22 w fazie ligowej. Jak pisze Ivan San Antonio z katalońskiego "Sportu", "to więcej niż akceptowalne, gdyż więcej bramek zdobył jedynie Arsenal - 23". Mimo to, dziennikarz wskazuje na wyraźny problem w ofensywie zespołu trenera Flicka.

Mowa o tercecie, który powinien zapewniać Barcelonie multum bramek - Lamine Yamal, Raphinha i Robert Lewandowski nie błyszczą tak, jak w ubiegłym sezonie. Hiszpan strzelił cztery gole, Brazylijczyk jednego, a Polak dwa.

"Razem wzięci mają dokładnie tyle bramek zdobytych, co Erling Haaland, Julian Alvarez czy Victor Osimhen oraz o jednego mniej niż Harry Kane, o trzy mniej niż Anthony Gordon i o sześć mniej niż lider klasyfikacji strzelców - Kylian Mbappe" - wylicza San Antonio i dodaje, że dwa trafienia zanotował również Ferran Torres, ale nie rozwiązuje to problemu "Barcy".

"Ofensywne trio strzeliło w zeszłym sezonie 29 goli, Ferran dołożył trzy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, jest wiele meczów do zagrania, ale należy pilnie zmienić dynamikę" - twierdzi dziennikarz, który zauważył, że Barcelona, która przed laty zwyciężała w Lidze Mistrzów, niemal zawsze miała swojego zawodnika w czubie klasyfikacji strzelców.

"W 2006 roku Ronaldinho strzelił siedem goli i finiszował tuż za Szewczenką (9). W 2009 roku Messi był najlepszym strzelcem z dziewięcioma bramkami. W 2011 Argentyńczyk powtórzył to osiągnięcie, a nawet się poprawił - strzelił 12 goli. W 2015 z kolei zdobył 10 bramek i (wraz z Neymarem oraz Cristiano Ronaldo - red.) sięgnął po koronę króla strzelców. W skrócie, jeśli "Barca" chce walczyć o LM, napastnicy muszą poprawić liczby" - zauważa San Antonio.

W tekście podkreślono również niski wkład pomocników - z wyjątkiem Fermina Lopeza - w zdobywanie bramek. Oprócz pięciu bramek Hiszpana, do siatki raz trafił Dani Olmo. Do tego bramkę przeciwko Eintrachtowi Frankfurt dołożył obrońca Jules Kounde. Łącznie w LM siedmiu zawodników "Blaugrany" trafiło do siatki, a w La Liga uczyniło to piętnastu graczy.

Rewanżowe spotkanie FC Barcelony z Newcastle United odbędzie w środę 18 marca. Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi na Camp Nou o godz. 18:45. Wcześniej "Barca" podejmie na krajowym podwórku Sevillę, a "Sroki" zmierzą się na wyjeździe z Chelsea.

Zobacz też: Polak wrócił do gry. Tak błysnął w Azjatyckiej Lidze Mistrzów

Więcej o: