Przed pierwszym meczem pomiędzy Lechem i Crveną, Polska posiadała w rankingu klubowym 33,375 punktu. Niestety, sierpniowe spotkania polskich zespołów w Europie można było porównać do końca miesiąca miodowego. W końcu porażkę poniósł Kolejorz (1:3), a także Legia Warszawa z AEK-iem Larnaką (1:4) i Raków Częstochowa z Maccabi Hajfą (0:1). Tylko Jagiellonia Białystok potrafiła pokonać 1:0 Silkeborg.
Takie rezultaty oznaczały, że Polska zajmowała w rankingu UEFA 13. lokatę, posiadając na koncie 33,625 punktu. Do znajdujących się nad nami Norwegów traciliśmy 0,762 pkt, zaś Danię wyprzedzaliśmy o 1,519 pkt.
W rewanżu "Kolejorz" zremisował z mistrzami Serbii 1:1, żegnając się z grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Oczywiście wszyscy zdawali sobie sprawę, że wywalczenie awansu po przegranej 1:3 w pierwszym spotkaniu będzie szalenie trudne, ale Crvena od 57. minuty grała z - nomen omen - czerwoną kartką. Innymi słowy, choć o awans wciąż było ciężko, to remis czy może nawet skromna wygrana sprawiłyby, że Polska dopisałaby do dorobku cenne punkty.
Na całe szczęście, polskiej drużynie udało się zrealizować chociaż plan minimum, kiedy w doliczonym czasie gry wyrównującego gola strzelił Mikael Ishak. Oznacza on, że Polska poprawiła swój dorobek punktowy i obecnie posiada 33,750 "oczka".
Lech Poznań nie zaliczył za to zdobyczy punktowej w związku z odpadnięciem w rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Ta występuje tylko w przypadku zespołów, które kończą swoją przygodę z europejskimi pucharami. "Kolejorz" zagra jednak w czwartej rundzie el. Ligi Europy, gdzie jego rywalem będzie belgijski KRC Genk.