Minęło kilka minut, a trener PSG wzruszył wszystkich. Spełnił swoje marzenie

Dawid Szymczak
SOCCER-CHAMPIONS-PSG-INT/REPORT
Fot. REUTERS/Peter Cziborra

W PSG najbardziej bali się, że piłkarze nie wytrzymają presji, będą usztywnieni przez stawkę i nie udźwigną tego finału Ligi Mistrzów. Dlatego Luis Enrique przez ostatni tydzień przekonywał wszystkich dookoła: to tylko mecz, a nie sprawa życia lub śmierci. On akurat coś o tym wie.

Minęło dziesięć lat, odkąd ostatni raz zdobył Ligę Mistrzów - jego Barcelona pewnie pokonała wtedy Juventus. Był parny wieczór, na Stadionie Olimpijskim w Berlinie zgasła już część reflektorów, trybuny opuszczali ostatni kibice, a piłkarze od kilkudziesięciu minut bawili się w szatni. Na murawie był tylko on i Xana. I choć na 74-tysięcznym obiekcie trudno o intymne chwile, to ta taką była. Tuż przy wejściu znaleźli wbity w ziemie drążek z dwiema flagami - bordowo-granatową FC Barcelony i żółto-czerwoną Katalonii. Xana próbowała sama nimi wymachiwać, ale były ciężkie, więc dopiero, gdy pomógł jej ojciec, flagi zaczęły powiewać z odpowiednim majestatem. Spacerowali, przytulali się i tańczyli. Dziewczynka uwielbiała obroty. Im więcej, tym lepiej. Aż kręciło jej się w głowie. To była ich chwila.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...