Wszyscy mówili o Lewandowskim, ale co zrobił Martinez! Nieprawdopodobne

Inter Mediolan po pasjonującym dwumeczu z FC Barceloną (7:6) awansował do finału Ligi Mistrzów. Jednym z bohaterów został Lautaro Martinez, którego występ w rewanżu stał pod dużym znakiem zapytania. Ostatecznie pojawił się na murawie, ba, strzelił nawet gola. Niewykluczone jednak, że dużo ryzykował tym spotkaniem, o czym opowiedział w pomeczowym wywiadzie. - Płakałem - ujawnił.
SOCCER-CHAMPIONS-INT-BAR/REPORT
Fot. REUTERS/Daniele Mascolo

Co to był za dwumecz! Przez wielu określany mianem najlepszego półfinału w Lidze Mistrzów w XXI wieku. Już w pierwszym spotkaniu FC Barcelony z Interem Mediolan emocji było co niemiara, podobnie jak i goli. Padło ich aż sześć, po trzy dla każdej drużyny. I w rewanżu było tak samo. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, a w niej strzelił już tylko włoski zespół (4:3).

Zobacz wideo Wojciech Szczęsny się przyznał! Krychowiak o pamiętnym Senegalu

Wielu kibiców obawiało się, że we wtorek na murawie zabraknie największych gwiazd - Roberta Lewandowskiego i Lautaro Martineza. Obaj jednak wystąpili - Argentyńczyk od początku, a Polak zagościł na boisku dopiero w drugiej połowie. Wydawało się, że obaj wyleczyli kontuzje, ale po ostatnim gwizdku pojawiły się niepokojące informacje w sprawie piłkarza Interu. To sprawia, że jego wtorkowy występ stał się jeszcze bardziej... heroiczny.

Lautaro Martinez ujawnia. Nie był w pełni zdrowia. "Obiecałem to rodzinie"

Przypomnijmy, Martinez nabawił się kontuzji w pierwszym spotkaniu półfinałowym. "Napastnik doznał naciągnięcia mięśnia zginacza lewego uda" - pisał klub. Nie było pewne, czy uda mu się wyleczyć na czas, ale tuż przed rewanżem pojawiły się dobre wieści. "Simone Inzaghi będzie mógł skorzystać ze swojego kapitana" - pisały włoskie media. I tak też się stało. Ba, Martinez dołożył cegiełkę do triumfu, bo to właśnie jego trafienie z 21. minuty otworzyło wynik meczu. 

Tyle tylko, że okazało się, że wcale nie wyleczył urazu do końca. O wszystkim poinformował w pomeczowym wywiadzie. - Przez pierwsze dwa dni płakałem i czułem, że moja noga jest jakaś inna. Starałem się zregenerować, nawet jeśli nie byłem w pełni na to gotowy. Tak żyję piłką nożną i w takich meczach zawsze trzeba być gotowym do gry - podkreślał Martinez, cytowany przez tuttomercatoweb.com.

Zobacz też: Media: Wiadomo, kiedy nowy trener przejmie Real Madryt. 

Dlaczego więc zdecydował się wyjść na murawę tak szybko, skoro nie był na to w pełni przygotowany? Nie chodziło tylko o ambicje czy pomoc drużynie. - Obiecałem rodzinie i bliskim, że pojawię się na boisku - ujawnił. - Teraz jest czas na to, by wspólnie z personelem pracować nad powrotem do zdrowia. Przed nami jeszcze wiele spotkań - zaznaczył.

Lautaro Martinez zdobędzie Złotą Piłkę? Szanse ma całkiem spore

Tą postawą i występem z Barceloną zasłużył nie tylko na brawa, ale i na uznanie. Nic więc dziwnego, że jest wymieniany w gronie faworytów do Złotej Piłki. Na koncie ma 22 gole i siedem asyst. 

Inter wciąż pozostaje w grze o dwa tytuły. Oprócz Ligi Mistrzów, gdzie awansował do finału, może zgarnąć drugie z rzędu mistrzostwo Włoch. Przez długi czas prowadził w tabeli Serie A, ale ostatnio stracił pierwszą lokatę na rzecz SSC Napoli. Do rywala traci trzy punkty, a do końca rozgrywek pozostały zaledwie trzy kolejki. 

Więcej o: