Co to był za dwumecz! Przez wielu określany mianem najlepszego półfinału w Lidze Mistrzów w XXI wieku. Już w pierwszym spotkaniu FC Barcelony z Interem Mediolan emocji było co niemiara, podobnie jak i goli. Padło ich aż sześć, po trzy dla każdej drużyny. I w rewanżu było tak samo. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, a w niej strzelił już tylko włoski zespół (4:3).
Wielu kibiców obawiało się, że we wtorek na murawie zabraknie największych gwiazd - Roberta Lewandowskiego i Lautaro Martineza. Obaj jednak wystąpili - Argentyńczyk od początku, a Polak zagościł na boisku dopiero w drugiej połowie. Wydawało się, że obaj wyleczyli kontuzje, ale po ostatnim gwizdku pojawiły się niepokojące informacje w sprawie piłkarza Interu. To sprawia, że jego wtorkowy występ stał się jeszcze bardziej... heroiczny.
Przypomnijmy, Martinez nabawił się kontuzji w pierwszym spotkaniu półfinałowym. "Napastnik doznał naciągnięcia mięśnia zginacza lewego uda" - pisał klub. Nie było pewne, czy uda mu się wyleczyć na czas, ale tuż przed rewanżem pojawiły się dobre wieści. "Simone Inzaghi będzie mógł skorzystać ze swojego kapitana" - pisały włoskie media. I tak też się stało. Ba, Martinez dołożył cegiełkę do triumfu, bo to właśnie jego trafienie z 21. minuty otworzyło wynik meczu.
Tyle tylko, że okazało się, że wcale nie wyleczył urazu do końca. O wszystkim poinformował w pomeczowym wywiadzie. - Przez pierwsze dwa dni płakałem i czułem, że moja noga jest jakaś inna. Starałem się zregenerować, nawet jeśli nie byłem w pełni na to gotowy. Tak żyję piłką nożną i w takich meczach zawsze trzeba być gotowym do gry - podkreślał Martinez, cytowany przez tuttomercatoweb.com.
Zobacz też: Media: Wiadomo, kiedy nowy trener przejmie Real Madryt.
Dlaczego więc zdecydował się wyjść na murawę tak szybko, skoro nie był na to w pełni przygotowany? Nie chodziło tylko o ambicje czy pomoc drużynie. - Obiecałem rodzinie i bliskim, że pojawię się na boisku - ujawnił. - Teraz jest czas na to, by wspólnie z personelem pracować nad powrotem do zdrowia. Przed nami jeszcze wiele spotkań - zaznaczył.
Tą postawą i występem z Barceloną zasłużył nie tylko na brawa, ale i na uznanie. Nic więc dziwnego, że jest wymieniany w gronie faworytów do Złotej Piłki. Na koncie ma 22 gole i siedem asyst.
Inter wciąż pozostaje w grze o dwa tytuły. Oprócz Ligi Mistrzów, gdzie awansował do finału, może zgarnąć drugie z rzędu mistrzostwo Włoch. Przez długi czas prowadził w tabeli Serie A, ale ostatnio stracił pierwszą lokatę na rzecz SSC Napoli. Do rywala traci trzy punkty, a do końca rozgrywek pozostały zaledwie trzy kolejki.