Marciniak ma nowy przydomek. Oto co napisali Włosi po klęsce w LM

Szymon Marciniak stał się jednym z głównych bohaterów wtorkowego widowiska w Lidze Mistrzów. To m.in. za sprawą jego decyzji AC Milan odpadł z tych elitarnych rozgrywek w konfrontacji z Feyenoordem. Chodzi o sytuację z czerwoną kartką dla Theo Hernandeza. Od rana szeroko rozpisuje się o niej "La Gazzetta dello Sport", która wymyśliła zupełnie nietypowe określenie polskiego sędziego.
SOCCER-CHAMPIONS-MIL-FEY/REPORT
Fot. REUTERS/Daniele Mascolo

Szymon Marciniak po tym, co stało się w meczu AC Milanu z Feyenoordem, znalazł się na ustach całej Europy. - To doskonały arbiter. Niewielu jest takich sędziów - chwalił Johan Derksen, były holenderski piłkarz. Z kolei Zlatan Ibrahimović nie ukrywał pretensji. - Sędzia był zbyt surowy. W takim meczu daje się ostrzeżenie - mówił. Obydwaj odnosili się do jednej, tej samej sytuacji - drugiej żółtej kartki dla Theo Hernandeza.

Zobacz wideo

Takiego pseudonimu Marciniak jeszcze nie miał. "Sierżant piechoty morskiej"

Francuz w 51. minucie próbował naciągnąć Marciniaka na rzut karny. Położył się w szesnastce bez kontaktu z rywalem, za co Polak pokazał mu żółty kartonik. Ręka nie zadrżała mu pomimo faktu, że pod koniec pierwszej połowy już raz ukarał go w ten sposób, w związku z czym musiał wyrzucić go z boiska. W konsekwencji Milan nie utrzymał prowadzenia 1:0. Zremisował z Feyenoordem 1:1, a w dwumeczu przegrał 1:2 i pożegnał się z Ligą Mistrzów na etapie 1/16 finału.

Na twardą decyzję Marciniaka uwagę zwróciła już "La Gazzetta dello Sport" i wcale go za nią nie ganiła. Nazwała go za to w osobliwy sposób. - Marciniak - znakomity sędzia o postawie sierżanta piechoty morskiej - wyłapał to od razu. Druga żółta kartka i do widzenia Theo - czytamy.

Wbrew postawie kibiców to nie do sędziego, a do piłkarza dziennikarze mieli największe pretensje. - Theo schodził z boiska ze spuszczoną głową, Meazza była tak zszokowana, że nie chciała uwierzyć, że sędzia miał rację. Ale jednak tak było. To była zdrada stanu ze strony gracza, który niegdyś obok Leao był najcenniejszą wizytówką Milanu - podkreślali.

Czarne chmury nad "ofiarą Marciniaka". Milan ma dość. "Nie będzie"

Zdaniem "La Gazzetta dello Sport" spotkanie z Feyenoordem zaważyło również na tym, że Hernandez w następnym oknie transferowym zostanie sprzedany. - Szaleństwa tego meczu rozwiały wszelkie wątpliwości, jeśli kiedykolwiek takie istniały. (...) Podwyżki nie będzie, podobnie jak przedłużenia umowy. Latem Theo będzie musiał się pożegnać. Częściowo dlatego, że cykl wydaje się zamknięty, a częściowo dlatego, że jest to ostatnia szansa dla Milanu, aby skorzystać z jego transferu - wyjaśniła.

Dodała również, że już w styczniu piłkarza próbowało kupić Como, oferując Milanowi 40 mln euro. Na transfer nie zgodził się sam zawodnik. Klub jednak nie miał nic przeciwko. W ostatnich tygodniach Hernandez bezskutecznie próbował przedłużyć kontrakt, który obowiązuje do końca czerwca 2026 r. Domagał się również zarobków na poziomie Rafaela Leao. Wygląda jednak na to, że może o tym zapomnieć.

Więcej o: