AC Milan zaskakująco wcześnie pożegnał się z Ligą Mistrzów. Włosi odpadli już w 1/16 finału po fatalnym dwumeczu z Feyenoordem. Przed tygodniem przegrali na De Kuip 0:1, a teraz na San Siro zaledwie zremisowali 1:1. Przebieg tego meczu mógłby być jednak zupełnie inny, gdyby nie sytuacja z 51. minuty. Wtedy to polski sędzia Szymon Marciniak wyrzucił z boiska obrońcę Milanu Theo Hernandeza.
Francuz bez kontaktu z rywalem upadł w polu karnym, próbując wymusić jedenastkę. Polski arbiter nie dał się na to nabrać i pokazał mu żółtą kartkę. Problem w tym, że tuż przed przerwą Hernandez już raz został nią ukarany. W konsekwencji zobaczył czerwoną kartkę, co wzbudziło szereg dyskusji. Ostatecznie osłabiony Milan nie dał rady utrzymać prowadzenia 1:0 do końca. W 73. minucie gola na 1:1 strzelił Julian Carranza i tym samym wyeliminował renomowanego rywala.
Po spotkaniu w szeregach włoskiego giganta panowało ogromne rozgoryczenie. W końcu głos postanowił zabrać były piłkarz tego klubu, a obecnie jego doradca, Zlatan Ibrahimović. - Jesteśmy rozczarowani, wściekli. W dzisiejszym meczu zabrakło nam dojrzałości: wygrywaliśmy 1:0, graliśmy dalej, a potem przyszło wykluczenie Theo, które było bardzo surowe. Ono zmieniło mecz - grzmiał, cytowany przez "La Gazzettę dello Sport".
To właśnie o sytuację z wyrzuceniem Hernandeza miał największe pretensje. - Nie sądzę, aby słuszne było twierdzenie, że Theo jest symulantem lub aktorem: grał swoją grę i starał się robić, co mógł. Sędzia był zbyt surowy, pokazując za to drugą żółtą kartkę. W takim meczu daje się ostrzeżenie. Nie jesteśmy źli na Theo, ale na siebie. Sami się zabiliśmy - dodał.
Dla Milanu cały sezon zaczyna wyglądać dramatycznie. Nie dość, że klub pożegnał się z Ligą Mistrzów, to w Serie A zajmuje dopiero siódme miejsce. Mimo to Ibrahimović nadal wierzy w sukces. - Dzisiejsze odpadnięcie z Ligi Mistrzów jest dla nas wielkim rozczarowaniem. Jesteśmy świetnym klubem, który musi starać się dojść do końca we wszystkich rozgrywkach. Oczywiście w styczniu nie byliśmy usatysfakcjonowani, próbowaliśmy dokonać transferów, ale jasne jest, że to nie daje gwarancji sukcesu. Moim celem jest ponowne zobaczenie dominującego Milanu. Kiedy wróciłem tu cztery, pięć lat temu, nie był to świetny Milan, potem się rozwinął i wrócił do wygrywania. Wierzę, że dzisiejszy zespół ma większe szanse na zdobycie Scudetto - zakończył.