Plebiscyt Złotej Piłki za rok 2024 wzbudził najwięcej kontrowersji od wielu lat. Wszystko przez zachowanie Realu Madryt. Gdy "Królewscy" zawczasu dowiedzieli się, że nagroda trafi w ręce Rodriego, władze klubu niemal kompletnie oszalały. Madrytczycy postanowili zbojkotować paryską galę. Zabrakło nie tylko zarządu, ale też wszystkich piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Mimo że Real wybrano m.in. Drużyną Roku. Wszystko w ramach solidarności z Viniciusem Juniorem, którego w Madrycie uznali za jedynego słusznego triumfatora.
Klubowi srogo dostało się od kibiców i ekspertów z całego świata. Zachowanie Realu uznano za brak szacunku wobec Rodriego, który wygrał uczciwie. Od tych wydarzeń minęły już ponad trzy miesiące, ale fani Manchesteru City nie zapomnieli Realowi jego zachowania. Gdy tylko kluby te trafiły na siebie w play-off o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów (Manchester zajął dopiero 22. miejsce w fazie ligowej), można było się spodziewać jakiegoś nawiązania do Złotej Piłki.
Zresztą dokładnie tak się stało. Fani "The Citizens" przygotowali przed meczem wielką oprawę z Rodrim całującym trofeum Złotej Piłki. Obok widniał wielki napis "Stop Crying Your Heart Out", czyli w dosłownym tłumaczeniu "przestańcie wypłakiwać swoje serce". Był to oczywiście apel do madrytczyków, żeby przestali się mazać i zaakceptowali zwycięstwo Rodriego. Dodatkowo jest to nawiązanie do piosenki legendarnego zespołu "Oasis" (pochodzącego z Manchesteru - założyciele, bracia Noel i Liam Gallagher, są zresztą kibicami City) o tym samym tytule.
Działania kibiców zespołu Pepa Guardioli wywołały rzecz jasna wielkie poruszenie wśród fanów na całym świecie. Reakcje na portalu X były oczywiście mieszane. Wiele osób pochwaliło fanów za ich podejście. "To chyba najlepsze, co kiedykolwiek zrobili kibice z Anglii", "Przeszli tę grę, najlepsza oprawa w historii", "Szacunek" - to niektóre z pozytywnych reakcji. Oprawę zauważyło nawet konto fanowskie zespołu Oasis "Oasis Mania".
Nie zabrakło oczywiście również wielu głosów krytyki. "Wyobraźcie sobie jakby Vini strzelił dziś dublet", Mentalność małego klubu", "Karma już czeka. Widzimy się za 90 minut" - czytamy. Do przerwy to jednak Rodri miał więcej powodów do radości. W 19. minucie Manchester na prowadzenie wyprowadził Erling Haaland. Liczy się jednak nie to, kto się śmieje pierwszy, tylko kto ostatni. A ostatni śmiał się Real, który od 86. minuty odwrócił losy meczu i przekuł wynik 1:2 w 3:2. Madrytczycy mają więc małą, ale bardzo cenną zaliczkę przed rewanżem na Bernabeu.