Robert Lewandowski wydatnie pomógł FC Barcelonie w szalonym meczu z Benficą. Bez jego dwóch goli strzelonych z rzutów karnych znacznie trudniej byłoby odwrócić wynik i odnieść bardzo cenne zwycięstwo 5:4.
Polski napastnik po raz pierwszy wykonał "jedenastkę" w 13. minucie, wtedy doprowadził do stanu 1:1. Na drugie podejście musiał czekać aż do 78. minuty, a jego trafienie pozwoliło Barcelonie zmniejszyć stratę do jednej bramki (3:4). Co nie wszystkich uszczęśliwiło.
Zobacz też: Szczęsny ogłasza po meczu z Benfiką. Słowa poszły w świat
W mediach społecznościowych ukazało się nagranie z trybun Estadio da Luz. Widać tam rozemocjonowanych kibiców Benfiki, siedzących w okolicy narożnika boiska, którzy z niecierpliwością obserwują, jak Lewandowski podbiega do piłki i oddaje strzał. A gdy trafia, ich podekscytowanie natychmiast zamienia się w rozczarowanie - jeden z nich odwraca głowę od murawy, machając ręką i coś mówiąc. "Kocham to nagranie" - czytamy w opisie.
Być może miejscowi fani wiedzieli, jakie konsekwencje może mieć ta bramka dla przebiegu spotkania. W tamtej chwili goście mieli już Benficę w zasięgu, a kilka minut później wyrównali po golu Erica Garcii. Natomiast w szóstej minucie doliczonego czasu gry Raphinha trafił na wagę kompletu punktów dla Katalończyków.
W efekcie po siedmiu meczach fazy ligowej FC Barcelona ma 18 pkt i zajmuje drugie miejsce w tabeli (za Liverpoolem). Ponadto ma już pewny bezpośredni awans do 1/8 finału, a na koniec pierwszej części rozgrywek podejmie Atalantę (29 stycznia).