Oto, co Szczęsny rzucił po meczu z Bayernem. Jedno zdanie. Mistrz

SOCCER-SPAIN-BAR-SEV/REPORT
Fot. REUTERS/Albert Gea

Cały mecz z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów Wojciech Szczęsny przesiedział na ławce. Jego zespół wygrał 4:1, a tuż po spotkaniu polski bramkarz wraz z kolegami cieszył się i skakał pod trybuną najwierniejszych fanów Barcelony. Był w świetnym humorze, a po meczu rzucił do mnie w tunelu tylko jedno zdanie.

To było około godziny po meczu. Na Stadionie Olimpijskim w Barcelonie strefa mieszana ustawiona jest tuż obok tunelu, którym piłkarze opuszczają stadion. Nie muszą rozmawiać z mediami, a ludzie z biura prasowego przyprowadzają tylko trzech piłkarzy na wywiady. Po meczu z Bayernem z dziennikarzami rozmawiali: Raphinia, Pedri i Fermin Lopez. Robert Lewandowski udzielił wywiadu polskiej redakcji Canal+, ale w strefie dla oficjalnych nadawców. Wojciech Szczęsny był już wtedy w drodze do domu. Ze stadionu wychodził jako jeden z pierwszych zawodników Barcelony, ale gdy usłyszał "dobry wieczór", przywitał się serdecznie i na chwilę zatrzymał.

Zobacz wideo Tak trenuje Wojciech Szczęsny! Obrazki prosto z Barcelony

O hierarchii w bramce Barcelony nie chciał rozmawiać. Na przedmeczowej rozgrzewce znów motywował i wcielał się w rolę mentora Inakiego Peny. Ale gdy ten zszedł już do szatni, do bramki wskoczył 18-letni Diego Kochen. Polak stał wtedy w murze i przyglądał się strzałom kolegów, co może sugerować, że Szczęsny jest aktualnie nie drugim, a trzecim bramkarzem (na ławce w meczu z Bayernem było dwóch bramkarzy: Szczęsny i właśnie Kochen).

Wojciech Szczęsny: Nie napinajcie się tak

O fenomenalnym meczu z Bayernem nie było nawet szans porozmawiać. Ochrona szybko zorientowała się, że dziennikarze nie mogą być w tej strefie, ale Szczęsny rzucił jeszcze jedno zdanie na odchodne. - Nie napinajcie się tak - wypalił z charakterystycznym dla siebie dystansem. I choć już w pierwszym wywiadzie po transferze do Barcelony mówił, że rola rezerwowego nie będzie mu przeszkadzać, to wtedy wszyscy odbieraliśmy to jaką nadmierną kurtuazję i chęć docenienia Inakiego Peny. Teraz jego słowa jasno sugerują, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby dojść do wysokiej formy i zagrać pierwszy mecz w barwach nowego klubu. I ma do tego dystans godny prawdziwego mistrza.

FC Barcelona wygrała środowy hit Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium aż 4:1. Jednego gola w tym spotkaniu strzelił Robert Lewandowski. Polak opuścił stadion w towarzystwie Thomasa Muellera, a niekwestionowanym bohaterem Barcelony został Raphinha. Brazylijczyk strzelił hat-tricka w swoim setnym występie w "Dumie Katalonii" i zasłużenie zgarnął tytuł piłkarza meczu.

Kolejny mecz Barcelona rozegra w Madrycie z Realem (26. października o godz. 21). Relacja z wielkiego El Clasico w Sport.pl, a relacje prosto ze stolicy Hiszpanii będziecie mogli śledzić w naszych mediach społecznościowych.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...