Niebywałe, co w trakcie meczu robił Lewandowski. W TV nie widać. Niemcy nie dowierzają

Dominik Wardzichowski
Robert Lewandowski w trakcie meczu z Bayernem Monachium
Sport.pl

Przed meczem Niemcy odgrażali się, że muszą pokazać Flickowi i Lewandowskiemu, kto tu rządzi. Rzeczywistość okazała się dla nich brutalna. Zostali rozbici i uciszeni w wielkim hicie Ligi Mistrzów, a kapitan reprezentacji Polski znów rozegrał wielkie spotkanie. W telewizji być może nie było to tak oczywiste, ale reakcje hiszpańskich kibiców są jednoznaczne. Niemieckich zresztą też, bo po meczu po prostu nie mogli uwierzyć w to, co się stało - pisze Dominik Wardzichowski z Barcelony.

Niektórzy kibice nie zdążyli jeszcze usiąść w środę na swoich miejscach na stadionie, a Barcelona już prowadziła. Zespół Hansiego Flicka zaskoczył Bayern Monachium w 58 sekundzie wielkiego hitu Ligi Mistrzów po świetnym rajdzie, a później precyzyjnym strzale Raphinii. A później wcale nie było gorzej. To był hit tak dobry, że spokojnie mógłby obdzielić emocjami kilka spotkań.

Ale od początku, bo w Barcelonie dużo działo się już kilka godzin przed meczem. - Uwaga, uwaga. Przejścia nie ma - informowali już od godziny 18 policjanci zgromadzeni wokół Placu Hiszpańskiego. Niemal całkowicie zblokowali go fani Bayernu Monachium, którzy w Barcelonie pojawili się w liczbie kilku tysięcy. - To najważniejszy mecz w fazie ligowej Champions League. Musieliśmy tu być. Trzeba pokazać Flickowi i Lewandowskiemu, kto tu rządzi - śmiali się jeszcze przed meczem. Gdy ruszyli na stadion, policja zablokowała już wszystkie drogi w kierunku wzgórza Monjuic, a zdezorientowani turyści nie wiedzieli, co zrobić. Przez moment czułem się jak w Monachium, a nie w Barcelonie.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...