Bologna była absolutną rewelacją minionego sezonu Serie A. Pod wodzą Thiago Motty skorzystali z faktu, iż włoskiej lidze w nowym formacie Ligi Mistrzów przysługiwało pięć miejsc, a nie cztery i właśnie z piątej lokaty awansowali do absolutnej europejskiej elity. Po raz pierwszy od sześćdziesięciu lat, bo ostatnio boloński klub grał jeszcze w Pucharze Europy w sezonie 1964/65, gdy zapewne sporej części obecnych kibiców tego zespołu nie było nawet na świecie.
Gdy tylko jasne stało się, że Bologna zagra w LM, jej fanom niewątpliwie zaświeciły się oczy na ewentualne hitowe mecze z zespołami spoza Włoch. Takie jak na przykład dzisiejsze (środa, 2 października) z Liverpoolem na Anfield. Zadanie będzie piekielnie trudne. "The Reds" w tym sezonie radzą sobie bardzo dobrze. Arne Slot jest jak na ten moment godnym następcą Juergena Kloppa, a gdyby nie jedna domowa wpadka ligowa z Nottingham Forrest, miałby komplet zwycięstw na koncie.
Nie ma zatem wątpliwości, że Łukasza Skorupskiego czeka sporo pracy, jeżeli Bologna ma przywieźć z Anglii choćby jeden punkt. A czy oprócz niego w wyjściowym składzie zobaczymy także drugiego z naszych reprezentantów, czyli Kacpra Urbańskiego? Włoscy dziennikarze mają w tej sprawie dla nas dobre wieści.
Wedle informacji włoskiego oddziału "Sky Sports", Urbański jak najbardziej ma zacząć na Anfield od pierwszej minuty. Młody reprezentant Polski utworzy tercet w środku pola wraz ze Szwajcarami Remo Freulerem oraz Michelem Aebischerem. W poprzednim sezonie u Thiago Motty Polak ustawiany był często jako skrzydłowy, ale Vincenzo Italiano jak dotąd widzi w nim wyłącznie gracza środka pola. Z kronikarskiego obowiązku dodać należy, że w bramce zdaniem włoskiego "Sky Sports" ma zagrać Łukasz Skorupski. Przy czym nikt raczej nie wyobraża sobie nawet, by było inaczej.
Przewidywany skład Bologni na mecz z Liverpoolem wg. "Sky Sports": Skorupski - Posch, Beukema, Lucumi, Lykogiannis - Aebischer, Freuler, Urbański - Orsolini, Ndoye, Castro