Borussia Dortmund na razie idzie jak burza w Lidze Mistrzów. Klub, w którym asystentem trenera Nuriego Sahina jest Łukasz Piszczek, w pierwszej kolejce pokonał 3:0 Club Brugge, a w drugiej serii gier rozbił 7:1 Celtic, dzięki czemu objął prowadzenie w tabeli fazy ligowej. O wyniku spotkania z mistrzami Szkocji w dużej mierze przesądził jeden zawodnik.
Karim Adeyemi, bo o nim mowa, we wtorkowy wieczór zachwycił piłkarską Europę. Potrzebował tylko 31 minut, aby trzykrotnie pokonać Kaspera Schmeichela, w dodatku zdobyte przez niego bramki były całkiem efektowne. Co stało za kapitalnym występem 22-latka?
On sam został o to zapytany przez dziennikarzy po ostatnim gwizdku. I udzielił bardzo zaskakującej odpowiedzi. - (W poniedziałek - red.) moja żona zrobiła brokuły, może to - odparł z rozbrajającą szczerością. "Ciekawy przepis na sukces" - spuentował niemiecki magazyn "Kicker", który zacytował słowa czterokrotnego reprezentanta Niemiec. Żoną piłkarza jest popularna szwajcarska raperka Loredana Zefi, występująca pod pseudonimem artystycznym "Loredana".
Adeyemi, który pomiędzy swoją drugą i trzecią bramką wywalczył jeszcze rzut karny (wykorzystany przez Serhou Guirassy'ego), niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy musiał opuścić boisko z powodu problemów z udem. Były one spowodowane złym upadkiem po wyskoku. - Mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko wrócę - powiedział w wywiadzie dla Prime Video.
Być może 22-latek zdąży na sobotni mecz Bundesligi z Unionem Berlin. Jeśli nie, to do gry w klubie będzie mógł wrócić dopiero po przerwie reprezentacyjnej. Tuż po niej Borussia Dortmund zagra z St. Pauli (18.10), a cztery dni później będzie mogła zrewanżować się za ostatni finał Ligi Mistrzów, gdy na Santiago Bernabeu zmierzy się z Realem Madryt.