To już się dzieje. Słowa szefa Realu Madryt o katastrofie okazały się prawdą

Michał Kiedrowski
- Fakty są takie, że z roku na rok piłka traci popularność. Oglądalność maleje, tak samo jak wpływy z praw telewizyjnych. Potrzebujemy zmian - grzmiał trzy lata temu szef Realu Florentino Perez, gdy chciał ruszyć z europejską Superligą. Jego słowa odebrano tylko jako pretekst, aby przeprowadzić rewolucję. Teraz okazuje się, że miał rację w większym stopniu, niż można się było spodziewać.

Jak bardzo sprawdziły się słowa szefa Realu, można się było przekonać w poniedziałek, kiedy agencje mierzące oglądalność telewizyjną opublikowały dane po finale Ligi Mistrzów. Sobotni mecz, najważniejszy w Europie, w którym Real Madryt pokonał 2:0 Borussię Dortmund, obejrzało w Hiszpanii średnio 6,9 mln widzów na trzech kanałach (publicznej "jedynce" i dwóch kanałach płatnych), co przełożyło się na 58 proc. udziału w rynku. W porównaniu do finału sprzed roku to i tak wzrost o ponad 100 procent. W ubiegłym roku spotkanie Manchester City – Inter obejrzało jedynie 3,3 mln Hiszpanów.

Zobacz wideo

10 lat temu o wiele więcej kibiców oglądało triumf Realu

Jednak, gdy tegoroczne dane porówna się do wyników sprzed dwóch lat, to spadek oglądalności finału jest spory. W 2022 r. Real pokonał 1:0 Liverpool, a w Hiszpanii mecz obejrzało 8,5 mln widzów, co przełożyło się na udział w rynku 57,2 procent.

Jak widać, w ciągu dwóch lat sprzed ekranu zniknęło 1,6 mln widzów, ale to jeszcze nic. 10 lat temu, gdy Real grał w finale z Atletico Madryt, przed ekranami zasiadło 12,2 mln widzów. 5,3 mln więcej niż w ostatnią sobotę! Czy może być lepszy dowód na słowa Pereza?

Ale idźmy dalej i spójrzmy na to, co dzieje się w innych krajach. W Niemczech sobotni finał obejrzało średnio 12,35 mln widzów. To oczywiście duży wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, gdy w decydującym meczu zabrakło niemieckiego zespołu. Mecz Man City – Inter obejrzało 5,6 mln Niemców. Natomiast poprzedni finał z udziałem niemieckiego zespołu (Bayern – PSG) w 2020 r. obejrzało 13,8 mln widzów. Świetny wynik, ale tak naprawdę daleko mu do wyniku sprzed 11 lat. Wtedy spotkanie Bayern – Borussia obejrzało w Niemczech ponad 22,5 mln widzów.

Z roku na rok widownia w Niemczech była o jedną trzecią mniejsza

Tu warto też wspomnieć, że między 2022 a 2023 rokiem finał Ligi Mistrzów stracił w Niemczech jedną trzecią widzów (z 8,4 do 5,6 mln). 

We Włoszech tegoroczny finał obejrzało 5,75 mln widzów, czyli o wiele mniej niż ubiegłoroczny finał (8,9 mln). Wiadomo, 12 miesięcy temu włoski zespół podniósł oglądalność. Jednak i wtedy daleko było do wyniku z 2015 r., gdy mecz Barcelona – Juventus obejrzało 11,5 mln widzów. 

We Francji spadek widowni był niewielki w porównaniu do ubiegłego roku – z 4,1 mln do 3,97 mln. Gdy jednak zestawić tegoroczny wyniki z tym z 2022 r. (7 mln podczas spotkania Real – Liverpool), to ubytek widzów jest już bardzo widoczny: ponad 40-procentowy. 

Francuzi mają problem. Nikt nie chce kupić praw do ligi

Oczywiście malejąca oglądalność telewizyjna to fakt, z którym muszą się mierzyć wszystkie telewizje świata. Z jednym wyjątkiem. Wciąż rośnie futbol amerykański. Ubiegłoroczny Super Bowl oglądało w USA 123,7 mln widzów - najwięcej w historii. W tym roku rekordowa była też oglądalność meczów play-off poprzedzających wielki finał. Jeśli natomiast chodzi o mecze sezonu zasadniczego, to po pandemicznym spadku, oglądalność wróciła do poziomu z 2009 r. Nic więc dziwnego, że platforma Amazon zdecydowała się wykupić transmisję tylko jednego meczu NFL, rozgrywanego w tzw. Black Friday o godzinie 15, za 100 mln dolarów. 

Jeśli chodzi o ceny za prawa transmisji z piłki nożnej, to raczej maleją, niż rosną. Zgodnie z przepowiednią Pereza. Liga francuska do tej pory nie sprzedała praw telewizyjnych na przyszły sezon, choć do jego rozpoczęcia zostały ledwie dwa miesiące. Cena wywoławcza wynosiła miliard euro za sezon, ale żadna stacja nie chce zapłacić więcej niż 500 mln. 

Serie A miało więcej szczęścia. Włosi liczyli na 1,3 miliarda za sezon. Zadowolili się 950 mln.  

W przyszłym roku startuje nowy format Ligi Mistrzów. UEFA wprowadza go właśnie po to, aby walczyć ze spadającą oglądalnością rozgrywek.  

Czy Real obroni w przyszłym roku Puchar Europy?
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.