Real Madryt po raz 15. w historii zwyciężył w Lidze Mistrzów. "W życiu pewne są trzy rzeczy: śmierć, podatki i wygrana Realu Madryt w finale europejskiego pucharu. Jeśli Real dochodził do finału Ligi Mistrzów w XXI wieku, to ani razu go nie przegrał. Nie inaczej było w tym roku na Wembley. Borussia Dortmund wyglądała dużo lepiej w pierwszej połowie i mogła prowadzić co najmniej 1:0, ale to Real Madryt zadał dwa ciosy, wygrał 2:0 i sięgnął po tytuł" - tak mecz opisywał Aleksander Bernard ze Sport.pl.
Drugiego gola w finale zdobył Vinicius Junior, jednak zdaniem Jose Mourinho piłkarza nie powinno być w ogóle na boisku. Według trenera, który był gościem studia TNT Sports, Brazylijczyk zasłużył na drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Chodzi o sytuację, w której miał wymusić faul.
Do sytuacji doszło w końcówce pierwszej połowy. - To jest nurkowanie. Bez wątpienia jest to nurkowanie - skomentował w studiu Mourinho. Zdaniem szkoleniowca powinien obejrzeć żółtą kartkę, która sprawiłaby, że Real grałby w osłabieniu. Vini pierwszą żółtą kartkę obejrzał w 35. minucie po faulu na jednym z rywali.
Ostatecznie sędzia nie wyrzucił Brazylijczyka z boiska, co zdaniem Mourinho było kontrowersją. Vinicius był ważnym punktem zespołu, a w 83. minucie zdobył bramkę, która ustaliła wynik meczu na 2:0.
Dla Viniucisa dzisiejsza bramka w finale była szóstym golem w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Ponadto w dziesięciu występach 23-letni piłkarz zanotował pięć asyst i w dużym stopniu przyczynił się do triumfu "Królewskich".