Czerwona kartka dla piłkarza Realu? Jose Mourinho przemówił

Vincius Junior zdobył bramkę na 2:0 w finale Ligi Mistrzów, ale niewiele brakowało, a mogłoby go na boisku nie być. Takiego zdania jest Jose Mourinho, którego zdaniem w pierwszej połowie finału doszło do kontrowersji. Portugalski szkoleniowiec był gościem studia w stacji TNT Sports i odniósł się do jednej z sytuacji z udziałem Brazylijczyka.

Real Madryt po raz 15. w historii zwyciężył w Lidze Mistrzów. "W życiu pewne są trzy rzeczy: śmierć, podatki i wygrana Realu Madryt w finale europejskiego pucharu. Jeśli Real dochodził do finału Ligi Mistrzów w XXI wieku, to ani razu go nie przegrał. Nie inaczej było w tym roku na Wembley. Borussia Dortmund wyglądała dużo lepiej w pierwszej połowie i mogła prowadzić co najmniej 1:0, ale to Real Madryt zadał dwa ciosy, wygrał 2:0 i sięgnął po tytuł" - tak mecz opisywał Aleksander Bernard ze Sport.pl.

Zobacz wideo Probierz tłumaczy powołania na Euro! I ujawnia, kto był blisko kadry

Jose Mourinho nie ma wątpliwości. Kontrowersja w finale Ligi Mistrzów!

Drugiego gola w finale zdobył Vinicius Junior, jednak zdaniem Jose Mourinho piłkarza nie powinno być w ogóle na boisku. Według trenera, który był gościem studia TNT Sports, Brazylijczyk zasłużył na drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Chodzi o sytuację, w której miał wymusić faul.

Do sytuacji doszło w końcówce pierwszej połowy. - To jest nurkowanie. Bez wątpienia jest to nurkowanie - skomentował w studiu Mourinho. Zdaniem szkoleniowca powinien obejrzeć żółtą kartkę, która sprawiłaby, że Real grałby w osłabieniu. Vini pierwszą żółtą kartkę obejrzał w 35. minucie po faulu na jednym z rywali.

Ostatecznie sędzia nie wyrzucił Brazylijczyka z boiska, co zdaniem Mourinho było kontrowersją. Vinicius był ważnym punktem zespołu, a w 83. minucie zdobył bramkę, która ustaliła wynik meczu na 2:0.

Dla Viniucisa dzisiejsza bramka w finale była szóstym golem w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Ponadto w dziesięciu występach 23-letni piłkarz zanotował pięć asyst i w dużym stopniu przyczynił się do triumfu "Królewskich".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.