Rosyjska "ingerencja" w Londynie. Wiemy, kto stoi za chaosem w finale Ligi Mistrzów

Do absurdalnych scen doszło w pierwszych minutach finałowego meczu Ligi Mistrzów między Borussią Dortmund a Realem Madryt. Aż trzech kibiców wbiegło bezkarnie na murawę, na co biernie zareagowały służby porządkowe. Jak się okazuje, przed spotkaniem jeden z rosyjskich streamerów rzucił wyzwanie każdemu, kto pojawi się na boisku. Ustalił niebotyczną nagrodę finansową.

Po pierwszej połowie spotkania Real Madryt bezbramkowo remisuje z Borussią Dortmund. Choć piłkarze Carlo Ancelottiego dłużej kontrowali piłkę, to więcej klarownych sytuacji mieli rywale. Wydaje się, że najlepszą miał Karim Adeyemi, który łatwo ograł Daniela Carvajala, minął Thibaulta Courtoisa, ale zbyt mocno wyrzucił się do boku i nie był w stanie umieścić piłki w siatce. 

Zobacz wideo Historyczna chwila! Polak pokonał wielką legendę F1

Rosyjski streamer wyznaczył nagrodę, dla każdego, kto wbiegnie na boisko w finale LM. Co za kasa

Tuż po pierwszym gwizdku arbitra doszło do absurdalnych scen, gdyż na murawie pojawiło się aż trzech kibiców, którzy skompromitowali służby porządkowe na Wembley.  "Temu wszystkiemu z lekkim zażenowaniem przyglądali się piłkarze i trenerzy obu zespołów, podczas gdy kibice na trybunach mieli niemały ubaw" - przekazał Jakub Seweryn ze Sport.pl.

Jak się okazuje, przed meczem jeden z rosyjskich streamerów Mellstroy rzucił wyzwanie każdemu, kto podczas finału wbiegnie na murawę z wypisanym jego imieniem na plecach. Na profilu George na Twitterze podano, że wyznaczył konkretną nagrodę - 300 tys. euro. "Mógł otrzymać zakaz na wszystkich stadionach w Anglii, ale zarobił krocie" - napisano.

Bulwersujące zdarzenie stawia w fatalnym świetle organizację The Football Association (FA), która odpowiada za piłkę nożną w Anglii. Dziennik "Daily Mail" podał we wtorek, że FA przygotowuje się do przeprowadzenia największej operacji bezpieczeństwa w historii Wembley, a na dodatkową ochronę (łącznie 2500 stewardów) wydano aż pięć mln funtów.

- Bardzo ważne jest to, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, w najlepszy możliwy sposób. Chcemy, aby to wydarzenie było całkowicie udane - przekazał dyrektor FA Chris Bryant. Wspomniał o finale Euro 2021, podczas którego doszło do wielu przykrych zdarzeń pod wpływem alkoholu i narkotyków.

- To był trudny i rozczarowujący dzień, czy to dla fanów, czy dla osób tu pracujących. Nie na takie zakończenie turnieju zasłużyliśmy. Włożono mnóstwo pracy w to wydarzenie, by pokazać, że Londyn fantastycznie radzi sobie z organizowaniem dużych imprez, że Wembley jest domem dla wielkich meczów piłkarskich - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.