Tego w Warszawie jeszcze nie było. I to dzięki Niemcom. Trzaskowski już się chwali

Kacper Sosnowski
Real Madryt już z Kylianem Mbappé? A może jednak mająca w Polsce rzesze fanów Borussia Dortmund? Kto zagra w Warszawie w finale Superpucharu UEFA, rozstrzygnie się na początku czerwca, ale już wiadomo, że będzie to rekordowa w swej historii impreza. Z kilku powodów też trudna. A wszystko zaczęło się od spotkania z... Niemcami.

- W ubiegłym roku w czerwcu gościliśmy delegację z UEFA, to było podczas prestiżowego, wygranego przez naszą kadrę meczu z Niemcami - opowiadał we wtorek Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN na zorganizowanym nieopodal PGE Narodowego spotkaniu z mediami. - Wówczas padło hasło, że fajnie byłoby zorganizować w Polsce Superpuchar. Przy składaniu aplikacji UEFA oznajmiła jednoznacznie, że jest na "tak", jeśli miejscem imprezy będzie Warszawa. Tak też zrobiliśmy - dodał Wachowski.

Zobacz wideo

Rekordowy Superpuchar, teraz przyjedzie tu Mbappé?

Rozegrany 16 czerwca 2023 roku i wygrany 1:0 towarzyski mecz z Niemcami przyczynił się zatem do tego, by największy stadion w Polsce gościł zwycięzcę Ligi Mistrzów i Ligi Europy. 14 sierpnia do Warszawy przyjadą najlepsze w 2024 roku drużyny Europy. Kto konkretnie? To rozstrzygnie się niebawem. Najpierw, 22 maja, poznamy triumfatora tych drugich rozgrywek - w finale Ligi Europy Atalanta Bergamo zmierzy się z Bayerem Leverkusen. 1 czerwca dowiemy się natomiast, czy Champions League wygra Borussia Dortmund, czy Real Madryt. Jeśli będą to "Królewscy", może się okazać, iż w Warszawie pierwszy mecz o stawkę zagra spodziewana nowa gwiazda Realu Kylian Mbappé. Hiszpanie jego transfer mają oficjalnie ogłosić w czerwcu.

Mecz w stolicy Polski będzie szczególny nie tylko przez wielkich piłkarzy, którzy zjadą do Warszawy, ale też przez rekordową imprezę, która się tu odbędzie. 49. edycja Superpucharu Europy może przejść do historii jako rozgrywana przy największej frekwencji, odkąd o tym trofeum rozstrzyga jedno spotkanie. W 2020 roku ta rozgrywka gościła co prawda na nieco większym obiekcie w Budapeszcie, ale z powodu pandemii trybuny były niemal puste, na spotkanie wpuszczono zaledwie 15 tys. fanów. Teraz na kibiców będzie czekało około 50 tys. miejsc, bo część stadionu zajmą też przedstawiciele UEFA i jej sponsorów. Bilety na Superpuchar, które sprzedawane były od połowy kwietnia, są już na wyczerpaniu. W czerwcu zarezerwowana pula trafi do kibiców drużyn, które dostaną się do finału, ale kilka atrakcji czeka też jednak polskich fanów.

Atrakcje dla Warszawy

- W Warszawie przygotowujemy tzw. Fan Meeting Point, i to w dwóch lokalizacjach. Jedna strefa dla kibiców będzie przy ulicy Francuskiej, druga na Bulwarach Wiślanych. Będzie też Trophy Tour i strefy dla mieszkańców, choćby przed Pałacem Kultury i Nauki, gdzie stanie kilkumetrowa replika pucharu - wyliczał we wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

W sierpniu do Warszawy przyleci też samo trofeum. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, będzie można je oglądać prawdopodobnie w Pałacu Kultury i Nauki, ale być może także na warszawskim lotnisku Okęcie, gdzie przez jakiś czas będzie witało przylatujących do stolicy turystów. Co ciekawe, sam puchar pojawił się też na chwilę w Warszawie podczas wtorkowej konferencji prasowej - był to jeden z trzech egzemplarzy głównych pucharów, którymi dysponuje UEFA, a które jeżdżą po świecie. Ten czwarty, wyglądający dokładnie tak samo, znajduje się w siedzibie organizacji i czeka na nowego właściciela, którego poznamy wspomnianego 14 sierpnia.

Najpierw czołgi, potem Mbappé?

Z tą datą związane są jednak małe schody, bo połowa sierpnia będzie trudnym czasem dla Warszawy. Dzień po rozgrywanym wieczorem Superpucharze w stolicy od rana mają się odbywać uroczystości związane ze Świętem Wojska Polskiego. To jak zwykle zaplanowano m.in. na Wisłostradzie, która znajduje się nieopodal Narodowego, a przez którą przejeżdżać mają czołgi i transportery opancerzone.

- Nakładają nam się tu pewne rzeczy, bo strefa kibica będzie właśnie przy Wiśle, gdzie następnego dnia przejdzie defilada wojskowa - przyznała wiceprezydentka Warszawy Renata Kaznowska. - Jesteśmy w stałej współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej, policją, strażą miejską, zarządem dróg miejskich i transportu miejskiego, mamy z nimi wszystko zaplanowane, by te imprezy przebiegły bezpiecznie i sprawnie - dodała. Superpuchar łączy się też ze specjalną piłkarską dekoracją miasta i przyjęciem sporej liczby kibiców. Może się okazać, że w finale Superpucharu zagrają jedna lub nawet dwie drużyny z Niemiec.

- To będzie wiązało się z większym napływem kibiców z graniczącego z Polską kraju. Jednak jeśli w finale będzie Real Madryt, na który stawiam osobiście, to wiemy, że ta marka też przyciąga spore rzesze kibiców - mówi Marcin Kraszewski, dyrektor Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Na nasze pytanie o to, kogo tego dnia wolałby oglądać na Narodowym prezydent Warszawy, ten się uśmiechnął. - Tylko Atletico Madryt, więc resztę niech pan sobie dopowie - rzucił Trzaskowski. 

Przypomnijmy, że PGE Narodowy - podobnie jak Gdańsk - był już gospodarzem innej klubowej imprezy,  finału Ligi Europy. W przyszłym roku finał Ligi Konferencji Europy zorganizuje natomiast Wrocław.

Czy poszedłbyś na mecz o Superpuchar UEFA w Warszawie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.