Niemcy już wiedzą, jaka kara dla Marciniaka. Najczarniejszy scenariusz

Szymon Marciniak i jego zespół sędziowski w końcówce meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Bayernem Monachium podjęli kontrowersyjne decyzje, które odbiły się echem na całym świecie. Na polskich arbitrów spada fala krytyki. - To niezrozumiałe i nie da się tego wytłumaczyć - powiedział Babak Rafati, były niemiecki sędzia międzynarodowy, w rozmowie z portalem sportbuzzer.de. Według niego Marciniak i jego asystenci zaprzepaścili wielką szansę.

Szymon Marciniak i jego zespół sędziowski wywołali potężną burzę tym, co zrobili w rewanżowym meczu półfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Bayernem Monachium (2:1). Tuż przed końcem niemiecka drużyna wyprowadziła atak, który zakończył się golem. Jednak zanim piłka wpadła do bramki, Marciniak zagwizdał i przerwał grę - to dlatego, że jego asystent Tomasz Listkiewicz dopatrzył się minimalnego spalonego. Sytuacja była bardzo kontrowersyjna, ale ze względu na przerwanie akcji nie można jej było sprawdzić na VAR-ze. Przez to polscy arbitrzy znaleźli się w ogniu krytyki i mogą ponieść surowe konsekwencje.

Zobacz wideo Jarosław Królewski ma pretensje do dziennikarzy

Niemiec komentuje zamieszanie wokół Marciniaka i polskich sędziów. "Kolektywna porażka"

Sporną sytuację z udziałem 43-latka i jego ekipy skomentował były sędzia międzynarodowy Babak Rafati. - Coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca. To niezrozumiałe i nie da się tego wytłumaczyć - powiedział w rozmowie z portalem sportbuzzer.de. Podkreślił, że jest to "kolektywna porażka" zespołu sędziowskiego. Następnie wyjaśnił, że akcja powinna zostać dograna i dopiero po tym, gdy piłka wpadła do bramki, sprawdzona przez VAR (choć nie wiadomo, czy gol by padł, gdyż po gwizdku piłkarze Realu przestali grać). "Obecnie to powszechna praktyka" - zaznaczył Rafati.

Zdaniem byłego arbitra do tamtego momentu Marciniak "prezentował się bardzo dobrze". Ale jego "poważny brak koncentracji" w kluczowej akcji może mieć poważne konsekwencje. Rafati ma przy tym na myśli Euro 2024, które odbędzie się w Niemczech. W jego opinii polskiemu zespołowi może przejść koło nosa wielka szansa. - Na mistrzostwach Europy w kraju, z którego pochodzi pokrzywdzona drużyna, nie dostanie meczu z udziałem gospodarzy. Zwłaszcza meczu otwarcia w Monachium (w nim Niemcy zagrają ze Szkocją - red.) - wyjaśnił.

Szymon Marciniak i jego asystenci mają problem. "Szanse zmalały do zera"

O tym, że polski zespół sędziowski z Marciniakiem na czele faktycznie mógł zaprzepaścić szansę na poprowadzenie prestiżowego starcia, mówił również dziennikarz Tomasz Włodarczyk w programie "Z tego, co słyszę" na kanale Meczyki.pl na YouTube.

- Marciniak i jego asystenci mieli ogromną szansę prowadzenia spotkania Niemcy - Szkocja w Monachium. Być może te szanse już teraz zmalały do zera albo są bardzo małe. (...) UEFA ma pretensje nie tylko do tej sytuacji (z przedwcześnie przerwaną akcją - red.), ale również o to, dlaczego Marciniak jeszcze przedłużył doliczony czas gry - wyjaśnił.

Mimo ostatnich kontrowersji Szymon Marciniak i jego zespół niebawem znów posędziują prestiżowe spotkanie. Zostali oddelegowani na niedzielny mecz ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa.

Czy Szymon Marciniak powinien sędziować mecz Lecha z Legią?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.