Skandal w Barcelonie. "Oprócz ginekologa nikt mnie tak nie dotykał"

Kacper Sosnowski
- Wiem, że są kobiety, które się do tego przyzwyczaiły, ale nie powinny - mówi fanka zespołu PSG, która podniosła we francuskich mediach alarm po wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów z Barceloną. Jej zdaniem podczas kontroli osobistej przy wejściu na stadion doszło do przekroczenia granic.

Rewanżowy mecz ćwierćfinałów Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną a PSG, był dla francuskich kibiców miłym świętem. Przynajmniej jeżeli chodzi o jego stronę sportową - PSG wygrało na wyjeździe aż 4:1 i awansowało do półfinału prestiżowych rozgrywek. Do stolicy Katalonii pojechała też Anoush Morel, fanka ekipy ze stolicy Francji, ale też dyrektorka stowarzyszenia Her Game Too France, które walczy z przemocą na tle seksualnym na stadionach. We francuskich mediach opowiedziała o jej zdaniem nieakceptowanych zachowaniach, do których doszło podczas kontroli. 

Zobacz wideo Robert Lewandowski znów zwycięzcą Ligi Mistrzów?

"Potem zeszła w dół i przesuwała rękę między moim wzgórkiem łonowym a pośladkami"

Morel napisała na ten temat post na Twitterze, stowarzyszenie Her Game Too France wydało oświadczenie, a sprawą zainteresowały się największe francuskie media. Kobieta zaznaczyła, że na wyjazdowy mecz pojechała pierwszy raz, dlatego to, co ją spotkało, było dla niej zaskakujące, chociaż jest stałą bywalczynią Parc des Princes i ma abonament na mecze PSG

Morel opisuje, że gdy znalazła bramkę do kontroli dla kobiet, udała się na rewizję.

- Musiałyśmy opróżnić torebki. Ktoś musiał wyrzucić jakąś pamiątkę związaną z Barceloną. Musiałyśmy zdjąć płaszcze i nakrycia głowy - relacjonowała kobieta. - Usłyszałam jak dziewczyna, która była przede mną, skomentowała osobistą kontrolę "Ej! Łagodniej!" Mówiła to w momencie jak złapano ją obiema rękami za piersi - relacjonowała w "L’Equipe". 

- Samo przeszukanie było bardzo natarczywe. Ochroniarka zaczęła od ramion i zamiast przesuwać po nich swoje ręce, położyła je na moich piersiach. Potem zeszła w dół i przesuwała rękę między moim wzgórkiem łonowym a pośladkami. To było takie obmacywanie moich piersi i pupy. Dziwnie było tego doświadczyć - opisywała te wydarzenia na antenie RMC Sport. - Oprócz ginekologa nikt mnie tak nie dotykał - cytowało ją też "L’Equipe". 

Mężczyzna przeszukujący kobietę na Lidze Mistrzów

Morel obserwowała też kontrole innych kobiet, które w kilku przypadkach wyglądały podobnie. Gdy jeszcze na stadionie porozmawiała o tym z delegatem Krajowego Stowarzyszenia Kibiców, usłyszała o podobnych skargach tego dnia. Dowiedziała się też, że np. w Lizbonie czy Mediolanie widziano kobietę, która była przeszukiwana przez mężczyznę, co jest sprzeczne z przepisami UEFA.

Na pytanie, czy Morel postrzega swoją sytuację przed stadionem w Barcelonie jako naruszenie jej granic, odpowiedziała: - Zdecydowanie tak. Przeszukania powinny mieć swoje ramy. Nie mogą być tak nachalne. Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego na innym stadionie we Francji. W Paryżu, gdzie chodzę na mecze, jestem przeszukiwana z szacunkiem. Nie rozumiem: dlaczego w meczu europejskich pucharów nie funkcjonowało to w ten sam sposób? - opisywała kobieta. Dodała, że dla wielu osób wokół to było normalne, a ona sama podczas kontroli stanowczo nie zaprotestowała, na co jest też na siebie zła.  

Przypomniała też stanowisko UEFA o tym, że przeszukania klatki piersiowej u kobiet należy przeprowadzić krawędzią dłoni przechodzącą między piersiami bez nacisku. 

"Obejrzyj mecz w domu, zrób sobie sałatkę" 

"Zawsze sobie mówię, że będę reagować na nieprawidłowości, ale byłam wtedy tym zszokowana, a potem zła. Wiem, że są kobiety, które się do tego przyzwyczaiły, ale tak nie powinno być" - przekazała Morel na Twitterze, gdzie podzieliła się swoimi refleksjami z meczu z Barceloną, podziękowała za wsparcie, ale też przyznała, że spotkała się też z docinkami.   

"Jakiś facet poradził mi, żebym oglądała mecze w domu, jedząc sałatkę. Nigdy nie spotkałam się z taką radą" - napisała. Dodała też, że zawiadomiła o tej sprawie UEFA, a przez jej organizację skargi na złe traktowanie podczas kontroli złożyły jeszcze dwie kobiety, w tym jedna pod nazwiskiem. Z Morel skontaktował się też klub PSG, by zapytać o okoliczności zdarzenia. 

- Musimy o tym głośno mówić, dopóki nie zostaną wyciągnięte konsekwencje i nie zareaguje UEFA. To ona nadzoruje te mecze. UEFA powinna ustanowić procedurę kontroli, która uszanuje wszystkich kibiców. Przecież to nie zdarza się to tylko kobietom, ale także mężczyznom, którzy są przeszukiwani w okolicach jąder, czy nawet odbytu. Służby pilnujące bezpieczeństwa przecież nie są do tego zobowiązane. Nie mają statusu, który pozwalałby im na takie rzeczy. Trzeba uderzyć pięścią w stół! - przekazała w rozmowie z RMC. Dodała, że teraz czeka na odpowiedź UEFA.

Według relacji Morel przekazanej dziennikarzom "L’Equipe" te dokładne i nachalne kontrole pań prawdopodobnie łączą się z przeświadczeniem ochrony, że to dziewczyny wnoszą race na stadiony.

- Nie wiem, czy to prawda, ale nawet jeśli, to nie sądzę, żeby to cokolwiek usprawiedliwiało - skomentowała.

Czy Joan Laporta powinien przeprosić Anoush Morel?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.