Barcelona była, jak ze sceny w "Ślepnąc od świateł". Lewandowski antybohaterem

Dawid Szymczak
Barcelona - PSG
Fot. REUTERS/Albert Gea, kadr z serialu Ślepnąc od świateł (HBO)

Barcelona odpadła w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG przez indywidualne błędy. W rewanżu (1:4) dokonała samozniszczenia. Antybohaterów jest kilku: Ronald Araujo osłabił zespół, Joao Cancelo faulował w polu karnym, Xavi Hernandez nie opanował nerwów, a Robert Lewandowski w kluczowej akcji zagrał pod siebie. U każdego z nich emocje wzięły górę.

Jest w "Ślepnąc od świateł" scena, którą widzieli nawet ci, którzy nie oglądali serialu. Relaksujący się w jacuzzi Jacek, gangster grany przez Roberta Więckiewicza, dowiaduje się o problemach. Wpada w furię. Drze się: "Już było dobrze! Już było dobrze!". Barcelona po rewanżu z PSG może krzyczeć podobnie: było dobrze, bo z Paryża wróciła z jedną bramką przewagi, a w meczu u siebie trafiła rywali już pierwszym ciosem - Lamine Yamal po brawurowej akcji przy linii dograł tuż przed bramkę do Raphinhi, który strzelił gola. Wszystko układało się świetnie - dwie bramki przewagi, godzina do końca, a PSG zmuszone do ataku, co rodziło okazje do kontr dla fruwającego nad boiskiem Yamala i rozgrywającego ćwierćfinał marzeń Raphinhi.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...