Znamy szóstego ćwierćfinalistę LM! Zadecydowały karne. Bramkarz bohaterem

Arsenal Jakuba Kiwiora został szóstym ćwierćfinalistą Ligi Mistrzów! "Kanonierzy" z reprezentantem Polski w podstawowym składzie potrzebowali jednak aż rzutów karnych, by wyeliminować portugalskie FC Porto. W rewanżu na Emirates Stadium wygrali 1:0, a w rzutach karnych 4:2.
David Raya zapewnił Arsenalowi awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów!
screen / Polsat Sport

Gdy trzy tygodnie temu Wenderson Galeno pięknym strzałem z dystansu zaskoczył Davida Rayę w doliczonym czasie gry, marzenia Arsenalu o wywiezieniu korzystnego wyniku z Estadio do Dragao w Porto legły w gruzach. Pierwszy mecz 1/8 finału między FC Porto i Arsenalem zakończył się sensacyjnym zwycięstwem Portugalczyków 1:0. Ale przed rewanżem w Arsenalu wcale nie musiało być nerwowo. "Kanonierzy" zaliczyli bowiem w Premier League aż osiem zwycięstw z rzędu, dzięki czemu objęli prowadzenie w tabeli, więc niby dlaczego mieli nie odrobić jednobramkowej straty przeciwko drużynie Sergio Conceicao?

Zobacz wideo Co grozi trenerowi Stomilanek? "To jest bezprecedensowa sprawa"

Znamy szóstego ćwierćfinalistę LM. Awans Arsenalu wisiał na włosku. Zadecydowały rzuty karne

W pierwszym kwadransie Arsenal z Jakubem Kiwiorem w podstawowej jedenastce rzeczywiście wyglądał na zespół napędzony swoją dobrą dyspozycją w ostatnich tygodniach. Wszystko zaczęło się od uderzenia głową Bena White'a, które poszybowało nieznacznie nad poprzeczką bramki Diogo Costy. Jeszcze przed upływem kwadransa portugalski bramkarz musiał interweniować po akcji indywidualnej Bukayo Saki, Anglik jednak uderzył w środek bramki i Costa nie mógł dać się zaskoczyć. Naprawdę dobry kwadrans w wykonaniu Arsenalu zakończyło uderzenie w boczną siatkę Martina Odegaarda.

Z biegiem czasu Porto wyglądało w destrukcji coraz lepiej, a do tego stworzyło jedną naprawdę groźną akcję ofensywną. W 22. minucie po ataku prawą stroną boiska Francisco Conceicao piłkę w polu karnym otrzymał Evanilson, jednak jego mocny strzał skutecznie odbił David Raya.

Mecz stał się zamknięty, a Porto z 41-letnim Pepe na środku obrony na niewiele pozwalało swojemu rywalowi. Tak było do 42. minuty, gdy fantastyczny błysk geniuszu Martina Odegaarda i jego prostopadłe podanie w pole karne dało sytuację stuprocentową Leandro Trossardowi, a ten płaskim strzałem w długi róg bramki otworzył wynik spotkania i wyrównało stan dwumeczu. 

W drugiej części gry Arsenal cierpliwie szukał luki w defensywie FC Porto. I wydawało się, że w 68. minucie udało się tę lukę znaleźć. Kai Havertz na tyle naciskał interweniującego Pepe, że ten nie porozumiał się z wychodzącym bramkarzem Diogo Costą, a piłka trafiła do Martina Odegaarda, który skierował ją do pustej bramki. Radość Norwega nie trwała jednak długo, bo holenderscy sędziowie z Dannym Makkelie na czele zauważyli, że Havertz wyraźnie pociągał Pepe za koszulkę, co zakończyło się rzutem wolnym dla gości. 

Dwie minuty później to Porto mogło wyrównać wynik na Emirates. Po indywidualnej akcji Francisco Conceicao uderzenie zza pola karnego syna trenera Porto dobrze obronił David Raya, a dobijający Evanilson został zablokowany przez Jakuba Kiwiora, a w dodatku był na spalonym.

W końcówce Arsenal przyspieszył. W 83. minucie po fatalnym nieporozumieniu w defensywie Portugalczyków sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Gabriel Jesus, ale przegrał pojedynek z Diogo Costą. Po chwili Costa raz jeszcze skutecznie interweniował po strzale z dystansu Bukayo Saki i miał troszeczkę szczęścia, gdy dobijający Martin Odegaard uderzył obok słupka. 

To było wszystko, na co w podstawowym czasie stać było Arsenal, więc w walce o ćwierćfinał Ligi Mistrzów potrzebna była dogrywka. W niej należy odnotować jedynie zejście z boiska Jakuba Kiwiora, którego tuż przed rozpoczęciem drugiej części zmienił Oleksandr Zinczenko. A że bramkowych sytuacji na Emirates w tych dodatkowych 30 minutach nie było, doszło rzutów karnych. Była to pierwsza seria jedenastek w Lidze Mistrzów od finału w Mediolanie w 2016 roku, w których Real Madryt pokonał Atletico. 

W nich piłkarze Arsenalu byli perfekcyjni. Choć to bramkarz Porto Diogo Costa miał lepszą statystykę obronionych rzutów karnych od Davida Rayi z Arsenalu, to "Kanonierzy" nie pozwolili mu nawet "powąchać" piłki. Kolejne jedenastki pewnie na gole zamieniali Martin Odegaard, Kai Havertz, Bukayo Saka i Declan Rice, z kolei w FC Porto pomyliło się aż dwóch - Wendell w drugiej kolejce trafił w słupek, a w czwartek Wenderson Galeno został efektownie zatrzymany przez Davida Rayę. 

Arsenal wygrał w rzutach karnych z FC Porto 4:2 i został szóstym ćwierćfinalistą tegorocznej Ligi Mistrzów. Oprócz "Kanonierów" w tej fazie rozgrywek są już Manchester City, Real Madryt, Bayern Monachium, Paris Saint-Germain oraz FC Barcelona. Dwóch ostatnich ćwierćfinalistów poznamy w środę, gdy Borussia Dortmund podejmie PSV Eindhoven (w pierwszym meczu 1:1), a Atletico Madryt zagra u siebie z Interem Mediolan (w Mediolanie było 1:0 dla Interu).

Więcej o: