Od kolejnego sezonu wielkim zmianom ulegną rozgrywki Ligi Mistrzów. Zakończona w listopadzie faza grupowa rozgrywek była ostatnią - od jesieni zespoły będą rywalizować w tzw. systemie szwajcarskim. W stawce poszerzonej do 36 drużyn, każda z nich rozegra osiem spotkań, jednak wyniki "wylądują" w jednej wspólnej tabeli. Osiem najlepszych drużyn wywalczy awans do 1/8 finału, a kolejne 16 drużyn powalczy w play-offach o pozostanie w turnieju. Z kolei najsłabsze drużyny odpadną - nie będzie jednak przejścia do Ligi Europy, a ostateczne pożegnanie się z rywalizacją.
W fazie pucharowej nie będzie odbywać się losowanie par, zamiast tego zespoły będą szły, podobnie jak w tenisie, drabinką. Jak donosi dziennik "The Independent" UEFA miała też dość kontrowersyjny pomysł, aby najlepsze drużyny mogły... same wybrać sobie przeciwnika.
"Na przykład klub z pierwszego miejsca miałby mieć 30 sekund na wybór spośród pozostałych 15 drużyn" - czytamy. Pomysł na jednym z posiedzeń poruszył sekretarz generalny federacji Theodore Theodiridis.
Ostatecznie pomysł nie został jednak zatwierdzony przez działaczy europejskiej federacji i postawiono na system drabinki i rozstawienia. Idea, w której poszczególne zespoły miałyby wybierać rywala powodowałyby poczucie niesprawiedliwości i nierówności wśród szczególnie słabszych zespołów.
Kolejnym z pomysłów było rozgrywanie turnieju Final Four zamiast tradycyjnych półfinałów i finału. Przypomnijmy, że podobne rozwiązanie stosowane było w czasie pandemii. On również nie został długotrwale zatwierdzony. Jednym z powodów było niezadowolenie klubów z takiego rozwiązania.