Szczęśliwy awans Realu! Gwiazdor powinien wylecieć, a trafił do bramki. Sensacja była blisko [WIDEO]

Vinicius Junior był główną postacią rewanżowego starcia w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Santiago Bernabeu. Brazylijski gwiazdor Realu Madryt najpierw powinien obejrzeć czerwoną kartkę, gdy bez pardonu zaatakował kapitana RB Lipsk Williego Orbana, a potem trafił do siatki, dając prowadzenie "Królewskim". To jednak nie był koniec emocji w tym dwumeczu. Ekipa z Niemiec wyrównała i do samego końca walczyła o sprawienie sensacji.

Jednobramkową zaliczkę przed domowym rewanżem w 1/8 finału Ligi Mistrzów wypracował sobie Real Madryt w starciu z RB Lipsk. Zapewnił mu to gol Brahima Diaza, choć na największe pochwały za pierwsze spotkanie rozegrane w Niemczech zasłużył Andrij Łunin, który obronił aż dziewięć uderzeń rywali. RB Lipsk w meczu na własnym boisku udowodniło, że jest w stanie zagrozić faworyzowanym "Królewskim", ale ci tego wieczoru świętowali 122. urodziny klubu przy wypełnionych trybunach Santiago Bernabeu.

Zobacz wideo Trener Błachowicza zabrał nas na trening. „Lepiej nie trenujcie bez śniadania"

Fatalna pierwsza połowa Realu. Mieli sporo szczęścia

Gospodarze od pierwszego gwizdka sędziego nie mieli łatwego zadania. Madryccy fani mogli być wręcz zaniepokojeni obrazem gry, ale na ich szczęście niemiecka ekipa - podobnie jak w pierwszym meczu - borykała się z problemem skuteczności. Już w pierwszym kwadransie dwie dogodne sytuacje miał Lois Openda, ale nie trafił nawet w bramkę Andrija Łunina.

Przestrzeń drugiego kwadransa była całkowicie niewykorzystana przez obie drużyny. Z boiska wiało nudą, ale w końcówce połowy RB Lipsk znów zagroził bramce gospodarzy. I to bardzo poważnie! Celny strzał - pierwszy w całym meczu - oddał Xavi Simons. Po jednym z rzutów rożnych piłka spadła pod nogi Lousa Opendy, ale napastnik gości kolejny raz spudłował. Natomiast Real do przerwy w ofensywnie w ogóle nie istniał. W drodze do szatni graczom gospodarzy towarzyszyły zasłużone gwizdy, bo nie tak ich fani wyobrażali sobie jubileusz klubu.

Gol za gol w drugiej połowie. To obudziło widowisko

Niewiele zmieniło się po przerwie. W 56. minucie doszło do sporej kontrowersji, gdy Vinicius najpierw spóźniony zaatakował Williego Orbana. Następnie obaj zawodnicy doskoczyli do siebie, a Brazylijczyk odepchnął rywala, ocierając się o czerwoną kartkę. Sędzia był bardzo pobłażliwy, nie wyrzucając go z boiska. Wydaje się, że powinien to zrobić.

W 65. minucie gwiazdorski duet "Królewskich" zrobił swoje. Kontrę kilkanaście metrów podprowadził Jude Bellingham, który ostatecznie podał w pole karne do Viniciusa. Brazylijczyk, który dziesięć minut wcześniej powinien obejrzeć czerwoną kartkę, dał prowadzenie gospodarzom. 

Wydawało się, że to na dobre ostudzi emocje w tym dwumeczu, ale goście zdołali szybko odpowiedzieć. Zrobił to boiskowy konkurent Viniciusa, czyli Willi Orban, który został w polu karnym rywali po stałym fragmencie gry. Było warto, gdyż w ponowieniu akcji z lewej strony dośrodkował David Raum. Węgierski środkowy obrońca wygrał walkę o pozycję z Nacho i uderzeniem głową pokonał golkipera Realu. Nie udało się graczom ofensywnym, więc sprawy w swoje ręce musiał wziąć stoper. 

Podopieczni Marco Rose w ostatnim kwadransie ponownie mieli swoje szanse, ale wciąż pudłował Lois Openda. Belg oddał w sumie pięć strzałów - aż cztery były niecelne, jedno zablokowane. W sumie RB Lipsk na bramkę Andrija Łunina uderzało aż 20 razy, ale ukraińskiego golkipera pokonali raptem raz. Dla "Królewskich" ten dwumecz to ostrzeżenie, albowiem gdyby mierzyli się ze skuteczniejszym rywalem, to oba mecze zakończyłyby się innym wynikiem i być może sensacyjnym ćwierćfinalistą. Ostatecznie to jednak podopieczni Carlo Ancelottiego zameldowali się w najlepszej ósemce Ligi Mistrzów. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.