Lewandowski trafił, ale w pojedynkę tego meczu nie mógł wygrać

FC Barcelona długo dominowała nad Napoli w hicie 1/8 finału Ligi Mistrzów na Stadio Diego Armando Maradona. Po godzinie gry dopięła swego, strzelając gola za sprawą Roberta Lewandowskiego. W ten sposób Polak udowodnił, że w ostatnich tygodniach jest zdecydowanie w formie. To jednak nie wystarczyło do powrotu do Katalonii z minimalną zaliczką, bo na bramkę Lewandowskiego odpowiedział Victor Osimhen. Wszystko jest więc sprawą otwartą w tym dwumeczu.

Przez dwa ostatnie sezony FC Barcelona nie występowała w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Dwukrotnie klub z Katalonii "spadał" do Ligi Europy, ale tym razem zdołał wygrać grupę i zameldował się wśród 16 najlepszych zespołów w Europie. Przed Xavim ostatnie mecze w Europie w roli trenera Barcelony. Hiszpan ogłosił po przegranym 3:5 meczu z Villarrealem, że odejdzie z końcem trwającego sezonu. Barcelona podchodzi do fazy pucharowej LM z dużymi nadziejami, zwłaszcza przy coraz lepszej formie Roberta Lewandowskiego.

Zobacz wideo Każdy piłkarz jest człowiekiem. „Ból brzucha towarzyszył mi przez całą karierę"

Rywalem Barcelony na tym etapie rozgrywek jest Napoli, a więc aktualny mistrz Włoch. Debiut na ławce trenerskiej zanotuje Francesco Calzona, aktualny selekcjoner reprezentacji Słowacji, który zastąpił zwolnionego Waltera Mazzarriego. To trzeci trener Napoli w tym sezonie, bo przecież rozgrywki zaczynał Rudi Garcia. Calzona zna jednak znakomicie Napoli, bo był przez lata członkiem sztabu w Neapolu u Maurizio Sarriego oraz Luciano Spallettiego.

Po raz ostatni te zespoły rywalizowały ze sobą w sezonie 21/22 w 1/8 finału Ligi Europy. Wtedy w stolicy Katalonii był remis 1:1, a w Neapolu Barcelona wygrała 4:2 i awansowała do ćwierćfinału. Warto dodać, że w tym dwumeczu po stronie Napoli nie zobaczymy Piotra Zielińskiego, ponieważ klub nie zgłosił go do fazy pucharowej w związku z transferem do Interu Mediolan od przyszłego lata.

Dominacja Barcelony. Napoli bez celnego strzału. Swoją szansę miał Lewandowski

Pierwsza połowa przebiegała pod pełną kontrolą Barcelony. Goście mieli przewagę w liczbie strzałów czy w posiadaniu piłki. Napoli nie miało ani jednej sytuacji bramkowej i dopiero w ostatnich minutach w tej części byli w stanie dłużej rozgrywać akcje. Po stronie Barcelony groźne strzały oddawali Lamine Yamal czy Ilkay Gundogan, ale ich próby skutecznie bronił Alex Meret. Jedną próbą miał też Lewandowski, ale jego strzał z 22. minuty był dosyć sytuacyjny, z którym poradził sobie bramkarz Napoli. Chwilę wcześniej oddał niecelne uderzenie, daleko od bramki Mereta.

Lewandowski był indywidualnie kryty przez Juana Jesusa, który nie opuszczał go ani na krok. Polak starał się zejść do rozegrania akcji z Pedrim, natomiast na wiele się to nie zdało. Jeśli już ktoś był aktywny po stronie Napoli, to był to Chwicza Kwaracchelia. Swoich sił próbowali też Matteo Politano i Giovanni Di Lorenzo, grający po przeciwległej stronie. Victor Osimhen nie był w stanie poradzić sobie z kryciem od Ronalda Araujo, więc nie miał klarownych sytuacji do uderzenia.

Osimhen odpowiedział na trafienie Lewandowskiego. Polak pokazał, że jest "w gazie"

Napoli weszło energicznie w drugą połowę, co pod koniec pierwszej części. Wciąż się to nie przekładało na strzały na bramkę Marc-Andre ter Stegena. Lewandowski starał się być aktywny i szukał gry z Pedrim czy Gundoganem. Pojawiło się nawet zagranie zewnętrzną częścią stopy od Joao Cancelo, ale wtedy Polaka ubiegł Jesus. Ostatecznie Lewandowski cieszył się z gola w 60. minucie, gdy dostał piłkę od Pedriego, a potem balansem ciała wypracował sobie pozycję do strzału, oszukał Di Lorenzo, a jego uderzenie wylądowało przy bliższym słupku.

Napoli musiało długo czekać na pierwszy celny strzał w tym meczu, ale w końcu on się pojawił. W 76. minucie Osimhen dostał piłkę od Franka Anguissy na skraju pola karnego, wygrał walkę fizyczną z Inigo Martinezem i pokonał ter Stegena uderzeniem przy dalszym słupku. "To jest pierwszy moment w tym meczu, w którym Barcelona jest w opałach" - mówili komentatorzy Polsatu po tym trafieniu. Od tego momentu Napoli zaczęło naciskać jeszcze bardziej, przez co w grze Barcelony było coraz większe zdenerwowanie.

Mecz ostatecznie zakończył się remisem 1:1, więc kwestia awansu do ćwierćfinału wyjaśni się w stolicy Katalonii. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 12 marca o godz. 21:00.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.