Rewolucja w Lidze Mistrzów! Klamka zapadła. Kluczowe wieści dla kibiców

W sezonie 2024/25 wejdzie w życie reforma UEFA, która całkowicie zmieni europejskie puchary. Liga Mistrzów, Liga Europy i Liga Konferencji Europy będą rozgrywane w tzw. systemie szwajcarskim. Od kiedy zmiany stały się oficjalne, jasne było też, że meczów LM i LE w fazie grupowej będzie więcej. Niedawno pojawił się terminarz na kolejny sezon i wynika z niego, że dodatkowe dwa mecze będą rozgrywane w nietypowym terminie.

Co tzw. system szwajcarski oznacza dla przeciętnego kibica? Przede wszystkim konieczność przyzwyczajenia się do kompletnie zmienionej formuły fazy grupowej europejskich pucharów. Koniec z dotychczasowym podziałem puli drużyn na czterozespołowe grupy. Od przyszłego sezonie w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji Europy będą pojedyncze grupy dla każdych rozgrywek, w których każda z 36 drużyn zagra osiem spotkań (sześć w LKE).

Zobacz wideo Niezwykła skocznia w Polsce! Tylko spójrzcie, jak jest zrobiona

Zmiany w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Dwa mecze więcej... w styczniu

Dodatkowe dwa mecze fazy grupowej w Lidze Mistrzów i Lidze Europy UEFA musiała zmieścić w kalendarzu, co w zapchanym już do granic możliwości terminarzu piłkarskim było sporym wyzwaniem. Najwyraźniej działacze w europejskiej centrali doszli do wniosku, że nie ma potrzeby wprowadzać zbyt wielkiego zamieszania ze zmianą terminów np. poprzez jeszcze wcześniejsze rozpoczynanie eliminacji i postanowiła zaplanować te dodatkowe spotkania na styczeń.

W opublikowanym na stronie UEFA terminarzu na sezon 2024/25 widzimy, że siódmy i ósmy mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów kluby rozegrają 21/22 oraz 29 stycznia, a Ligi Europy - 23 i 30 stycznia. Taki wybór, choć łatwy z perspektywy federacji, budzi wątpliwości.

Naturalną przewagę będą miały drużyny, które nie mają przerwy zimowej lub jest ona krótka. Uprzywilejowani są najsilniejsi - angielska Premier League i włoska Serie A w ogóle nie przerywają rozgrywek, a hiszpańska La Liga, niemiecka Bundesliga i francuska Ligue 1 przestają grać na maksymalnie trzy tygodnie. W obecnym sezonie wszystkie te ligi grały najpóźniej od drugiego tygodnia stycznia, więc przy terminach ustalonych przez UEFA tamtejsze drużyny rozegrałyby przynajmniej dwa ligowe spotkania przed meczami fazy grupowej LM i LE.

Państwa, których zespoły nie mają takiego komfortu to m.in. Polska, Chorwacja, Belgia, Dania, Szkocja, Szwajcaria i Ukraina. Najgorzej mają Szwedzi, Norwegowie i Finowie, których ligi w ogóle nie grają zimą - w tym czasie ich drużyny przygotowują się do kolejnego sezonu, który zaczyna się dopiero na przełomie marca i kwietnia.

Co z zimowym okienkiem transferowym? UEFA jeszcze nie zdecydowała

Nie wiadomo też co z oknem transferowym, które w najsilniejszych ligach rusza już na początku stycznia i trwa do końca miesiąca. Do tej pory było jasne, że w fazie grupowej grają zawodnicy zgłoszeni przed jej rozpoczęciem. Teraz UEFA będzie musiała zdecydować, czy piłkarze kupieni np. 13 stycznia będą mogli zagrać w dwóch ostatnich meczach fazy grupowej już w nowym klubie, czy będą musieli czekać do rund pucharowych. Obecnie do europejskich pucharów można zgłosić trzech zawodników kupionych w zimowym oknie transferowym i ma się na to czas do 2 lutego.

Oczywiście, rozbudowując i tak rozrośnięty już kalendarz UEFA wszystkich nie zadowoli - trudno jednak nie odnieść wrażenia, że na najnowszych zmianach korzystają przede wszystkim największe kluby oraz ligi. Nowy format niewątpliwie ma swoje zalety, ale kibice piłkarscy należą do tradycjonalistów - trudno będzie ich przekonać do ogromnych zmian w kształcie rozgrywek, a na pewno nie ułatwi tego ewentualne zamieszanie przy ich wprowadzeniu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA