FC Kopenhaga nadzwyczaj dobrze spisywała się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W efekcie we wtorkowym meczu z Galatasaray grała o awans do fazy pucharowej. Pomóc miał w tym Kamil Grabara, który we wcześniejszych spotkaniach był mocnym punktem zespołu.
W pierwszej połowie polski bramkarz nie musiał zbytnio się wysilać, gdyż obie drużyny nie oddały zbyt wielu strzałów. Pierwszy gol padł w 58. minucie, wtedy trafił Lukas Lerager i duński zespół mocno przybliżył się do awansu.
Od tego czasu Galatasaray coraz mocniej nacierało na bramkę Grabary. W dodatku w końcówce grało w przewadze, gdyż czerwoną kartkę dostał Lerager. Polak musiał mocno się wykazać zwłaszcza w doliczonym czasie gry. Najpierw przeniósł piłkę nad poprzeczkę po uderzeniu z dystansu Hakima Ziyecha, następnie odbił groźny strzał Mauro Icardiego, a tuż po tym pozbierał się i ruszył do Cedrica Bakambu. Gdy wracał do bramki, wyręczyli go koledzy z obrony, którzy zablokowali strzały przeciwników.
Kopenhaga utrzymała wynik 1:0 do końca, dzięki czemu awansowała do 1/8 finału. W wymagającej grupie z Bayernem Monachium, Manchesterem United i Galatasaray zdobyła osiem punktów, co dało jej drugie miejsce (za Bawarczykami). Bardzo duży wkład w ten sukces miał Grabara, który zagrał we wszystkich sześciu spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym. Dwa z nich zakończył z czystym kontem, w pozostałych przepuścił osiem goli.
Rywalem Kopenhagi w 1/8 finału będzie jeden ze zwycięzców grup (z wyjątkiem Bayernu). Wyłoni go losowanie, które odbędzie się w poniedziałek 18 grudnia. Dla drużyny ze stolicy Danii będzie to pierwszy występ w fazie pucharowej LM od sezonu 2010/11. Wówczas po wyjściu z grupy z FC Barceloną, Rubinem Kazań i Panathinaikosem (z drugiego miejsca) trafiła ona na Chelsea, z którą przegrała w dwumeczu 0:2.