Mnóstwo emocji przyniosło środowe starcie na Estadio Santiago Bernabeu w ramach piątej kolejki Ligi Mistrzów. Strzelanie już w dziewiątej minucie rozpoczął Giovanni Simeone, na co kilka minut później odpowiedzi Rodrygo oraz Jude Bellingham. Druga połowa również rozpoczęła się od mocnego uderzenia - wyrównał Frank Anguissa.
Kolejne minuty wciąż należały do Napoli, lecz podopieczni Waltera Mazzarriego nie potrafili ich wykorzystać. W ostatnim kwadransie opadli z sił, a do ataków ruszyli "Królewscy", który zamknęli rywala na ich połowie. Na boisku w 57. minucie zameldował się Joselu. Hiszpanski napastnik miał mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki. Oddał aż dziewięć strzałów, mimo że grał raptem nieco ponad pół godziny.
33-latek okropnie pudłował - w tym dwa razy, gdy miał przed sobą praktycznie pustą bramkę. Raz piłka odbiła mu się od kolana, za drugim przypadek przestrzelił dobitkę głową. Frustrowało to kibiców i samego zawodnika. Na jego szczęście te niewykorzystane sytuacje się nie zemściły. W 84. minucie Nico Paz huknął z dystansu i dał Realowi prowadzenie. Napoli rzuciło wszelkie siły do ofensywy, aby spróbować wyrównać w końcówce, co dało "Królewskim" mnóstwo miejsca na kontry. Jedna z nich została wykorzystana w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Jude Bellingham dograł mocno wzdłuż bramki, a tam na piłkę czekał Joselu. Tym razem umieścił ją w siatce.
Zachowanie napastnika gospodarzy było symptomatyczne. Zamiast radości złożył ręce, przepraszając kibiców. Do jakiejkolwiek manifestacji radości zmusili go Nacho oraz asystent Bellingham, który wskazywał palcem na Joselu i wypchnął go w kierunku trybun Santiago Bernabeu.
Real wygrał 4:2 i z kompletem 15 punktów przewodzi grupie C Ligi Mistrzów. Drugi miejsce z siedmioma punktami zajmuje Napoli. Trzy punkty mniej ma Braga. Obie ekipy zmierzą się ze sobą za dwa tygodnie w ostatniej kolejce.