UEFA podjęła decyzję ws. Tomasza Kwiatkowskiego! Oficjalnie

Nie milkną echa meczu PSG - Newcastle United w LM. W końcówce spotkania Tomasz Kwiatkowski, zasiadający w wozie VAR, wezwał do monitora Szymona Marciniaka, po czym zapadła kontrowersyjna decyzja o rzucie karnym. Sytuacja wywołała poruszenie, a UEFA odsunęła Kwiatkowskiego od kolejnego starcia w LM. Na tym się nie skończyło. Choć arbiter już w czwartek wróci za monitor, to będzie sędziował mecz w mniej prestiżowych rozgrywkach.

Polscy sędziowie zebrali pochwały za finał MŚ w Katarze. Szczególnie ciepło wypowiadano się o Szymonie Marciniaku. - Był silniejszy od technologii - mówił Pierluigi Collina. Komplementowano też Tomasza Kwiatkowskiego odpowiedzialnego za VAR. Niespełna rok później ten duet stał się bohaterem wielkich kontrowersji. Doszło do nich w meczu PSG z Newcastle United (1:1) w Lidze Mistrzów. Sędziowie nie ustrzegli się kilku poważnych błędów. Wydawało się, że największe konsekwencje poniesie Kwiatkowski, ale w sprawie doszło do przełomu i arbiter może mówić o sporym szczęściu. Mimo to został niejako "zdegradowany". 

Zobacz wideo Michał Probierz diagnozuje problemy reprezentacji. „To jest kluczowe"

Tomasz Kwiatkowski wraca do wozu VAR. Będzie pełnił mniej zaszczytną funkcję. I to w Lidze Europy

We wtorek arbitrzy, na czele z Szymonem Marciniakiem, podjęli kilka dyskusyjnych decyzji. Największa zapadła w końcówce meczu, przy stanie 1:0 dla Newcastle. Wówczas odpowiadający za VAR Kwiatkowski wezwał polskiego rozjemcę do monitora, aby ten jeszcze raz zobaczył sytuację z potencjalnym zagraniem ręką Tino Livramento. Po obejrzeniu powtórek Marciniak wskazał na 11. metr, a z okazji skorzystał Kylian Mbappe.

Ta sytuacja odbiła się echem na całym świecie. Mocno krytykowano sędziów, w tym Kwiatkowskiego. I choć UEFA ostatecznie nie zabrała głosu w sprawie, to odsunęła go od środowego meczu Realu Sociedad z RB Salzburg. "Organizacja uznała, że nie powinien on w tej sytuacji wzywać Marciniaka do monitora, a Marciniak po obejrzeniu powtórki nie powinien podyktować rzutu karnego" - pisał Dawid Szymczak ze Sport.pl.

Nie wiadomo było, ile potrwa absencja sędziego. Do dziś. W czwartek 30 listopada poinformowano, że już tego samego dnia Kwiatkowski ponownie pojawi się za monitorem. Będzie jednak pełnił rolę... asystenta VAR i to w mniej prestiżowych rozgrywkach.

Mowa bowiem o spotkaniu Freiburga z Olympiakosem w Lidze Europy, a więc w drugich co do znaczenia zmaganiach na Starym Kontynencie. Mecz zaplanowano na godzinę 18:45.

Polscy sędziowie pod ostrzałem

Zachowanie Kwiatkowskiego i Marciniaka wzbudziło ogromne kontrowersje. Gorzkich słów pod ich adresem nie szczędził Livramento. "Dziękuję wszystkim za wsparcie. Jestem zniesmaczony decyzją o rzucie karnym, ale takie jest życie. Ta drużyna jest wyjątkowa" - napisał na X.

Zaskoczeni podyktowaniem "jedenastki" byli też inni sędziowie. "Piłka z niewielkiej odległości odbiła się od klatki piersiowej, a potem od naturalnie ułożonej ręki, która znajdowała się blisko ciała" - ocenił były niemiecki sędzia Manuel Graefe i opowiedział się za niedyktowaniem rzutu karnego. Zgodził się z nim Eduardo Iturralde Gonzalez, były hiszpański arbiter, który stwierdził, że "to nie powinien być rzut karny, bo Livramento działał naturalnie". 

Więcej o:
Copyright © Agora SA