19-latek z golem w końcówce meczu. Zieliński przedwcześnie opuścił boisko

Napoli znowu postawiło się Realowi Madryt, ale znowu przegrało. Tym razem 2:4. Niestety, murawę Estadio Santiago Bernabeu przedwcześnie musiał opuścić kontuzjowany Piotr Zieliński, a bohaterem meczu, jak można było się spodziewać, został niesamowity Jude Bellingham.

W zeszłym sezonie Napoli zachwycało, czego dowodem było mistrzostwo Włoch i ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Ale w nowym sezonie zanotowało falstart, więc już zdążyło zmienić trenera. Rudiego Garcię zastąpił Walter Mazzarri, który dekadę temu prowadził już Napoli. W kolejnym debiucie wygrał w Serie A z Atalantą 2:1, a w środę jego piłkarze przylecieli do Madrytu, by postawić się Realowi. I błyskawicznie objęli prowadzenie.

Zobacz wideo Tomasz Adamek wznowił karierę. "Nie do końca pasuje mi do freaków"

Była 10. minuta, gdy Chwicza Kwaracchelia dośrodkował w pole karne, Giovanni Di Lorenzo zagrał wzdłuż bramki, a Giovane Simeone tylko dostawił nogę. Ale radość Napoli nie trwała długo, bo niecałą minutę później piękną bramką popisał się Rodrygo, który huknął pod poprzeczkę. Dla Brazylijczyka była to ósma bramka w tym sezonie.

Jeszcze przed przerwą Real prowadził 2:1. David Alaba posłał cudowną piłkę z głębi pola, a Jude Bellingham cudowną główką pokonał Alexa Mereta. - This guy's amazing [ten gość jest niesamowity] - krzyknął komentator Polsatu Bożydar Iwanow.

I choć 20-letni Anglik trafił do Madrytu latem, to już ma na swoim koncie 15 goli. A przecież mowa o środkowym pomocniku. Ofensywnym, ale jednak pomocniku. Dla porównania Zinedine Zidane po pięciu latach miał 37 trafień na koncie.

Druga połowa ledwo co się rozpoczęła, a Napoli już remisowało. Zambo Anguissa próbował dośrodkować wzdłuż bramki, ale piłka trafiła w obrońcę i wróciła pod nogi pomocnika. Za drugim razem Kameruńczyk się już nie zastanawiał ani chwili i huknął na bramkę.

W 65. minucie, po jednym ze starć z Antonio Ruedigerem, na udzie Piotra Zielińskiego pojawiło się duże zaczerwienienie, czyli najprawdopodobniej tylko stłuczenie. Musiał jednak opuścić boisko. W jego miejsce wszedł Elif Elmas. Wcześniej Polak nie wyróżnił się niczym szczególnym. Jak zwykle często pokazywał się partnerom do gry, ale tym razem nieco kulała jego skuteczność podań - tylko 80 procent. Warto odnotować jego ładny strzał z dystansu pod koniec pierwszej połowy, po którym Napoli miało rzut rożny.

W końcówce meczu Real podwyższył tempo, a w 84. minucie objął prowadzenie. Choć wydawało się, że Nicolas Paz oddał jedynie strzał rozpaczy, to jednak Alex Meret się pomylił i wpuścił bramkę. Nie ostatnią w tym meczu, bo w doliczonym czasie Bellingham sprytnym podaniem zewnętrzną częścią stopy obsłużył Joselu, który z bliska trafił do siatki. Napoli ostatecznie przegrało 2:4, ale zachowało drugie miejsce w tabeli. Real jest już pewny gry w fazie pucharowej.

Sytuacja w grupie C:

  1. Real Madryt - 5 meczów, 15 punktów
  2. Napoli - 5 meczów, 7 pkt
  3. Braga - 5 meczów, 4 pkt
  4. Union Berlin - 5 meczów, 2 pkt

Wyniki środowych meczów:

  • Galatasaray 3:3 Manchester United
  • Sevilla 2:3 PSV
  • Arsenal 6:0 Lens
  • Bayern 0:0 Kopenhaga
  • Benfica 3:3 Inter
  • Braga 1:1 Union
  • Real 4:2 Napoli
  • Real Sociedad 0:0 Salzburg
Więcej o:
Copyright © Agora SA