Niedawno światem piłki nożnej wstrząsnęła informacja dotycząca porwania rodziców Luisa Diaza, zawodnika Liverpoolu, przez uzbrojoną grupę mężczyzn w Kolumbii. Dzięki działaniom policji matkę piłkarza udało się odnaleźć jeszcze tego samego dnia (28 października). Potem namierzono też jego ojca, który nadal jest przetrzymywany przez porywaczy z Narodowej Armii Wyzwolenia. Ci zapowiedzieli, że go wypuszczą, ale sprawa nadal jest w toku.
To sprawiło, że Kolumbijczyk nie znalazł się w kadrze na ligowy mecz z Nottingham Forest (3:0) oraz starcie z Bournemouth (2:1) w Pucharze Ligi. Do składu wrócił dopiero na spotkanie Premier League z Luton Town, które rozpoczął na ławce rezerwowych.
W 80. minucie Liverpool stracił bramkę na 0:1, w związku z czym Juergen Klopp zdecydował się wpuścić Diaza na boisko. Ten spisał się znakomicie i w 95. minucie strzelił wyrównującego gola. Chwilę później podwinął trykot meczowy, pod którym miał koszulkę z wymownym napisem. "libertad para papa", czyli "wolność dla taty". W ten sposób zaapelował o to, aby porywacze dotrzymali danego słowa i wypuścili jego ojca.
W tym momencie wynik meczu stał się sprawą drugorzędną, zwłaszcza dla kolumbijskiego skrzydłowego. Jednak więcej goli już nie padło i skończyło się sensacyjnym remisem 1:1. Zdobyty punkt sprawił, że Liverpool awansował na trzecie miejsce w tabeli, wyprzedzając Arsenal. Do liderującego Manchesteru City traci 3 pkt, a do drugiego Tottenhamu 2 pkt (choć londyńczycy mają rozegrany o jeden mecz mniej).
W tym sezonie Luis Diaz zaliczył 12 występów w barwach Liverpoolu. Strzelił w nich cztery gole i zaliczył jedną asystę.