Bayern Monachium w ostatnich tygodniach prezentował się coraz lepiej. Wygrał pięć ostatnich spotkań, łącznie strzelił w nich 19 bramek. Wydawało się, że mecz drugiej rundy Pucharu Niemiec z 1. FC Saarbrucken będzie dla niego formalnością.
W podstawowym składzie Bawarczyków pojawili się Manuel Neuer, Joshua Kimmich czy Thomas Muller. Ostatni z wymienionych w 16. minucie strzelił gola na 1:0 i wydawało się, że to początek kanonady. Jednak jeszcze przed przerwą wyrównał Patrick Sontheimer. W drugiej połowie Tuchel wpuścił na boisko kolejne gwiazdy - Jamala Musialę, Serge'a Gnabry'ego czy Kingsleya Comana - ale to nic nie dało. Dramat monachijczyków nastąpił tuż przed końcem meczu, w 96. minucie trafił Marcel Gaus i to Saarbrucken awansowało.
W ten sposób zakończyła się dobra passa Bayernu z ostatnich tygodni. To dla niego dopiero druga porażka w sezonie, pierwszą poniósł w spotkaniu o Superpuchar Niemiec z Lipskiem (0:3). Jednak ta jest znacznie bardziej bolesna. Saarbrucken to jeden z najsłabszych zespołów trzeciej ligi, zajmuje w niej 15., czyli szóste od końca miejsce. Ogranie Bawarczyków to dla niego kolosalny sukces.
Kompromitująca wpadka może sprawić, że szefowie Bayernu stracą cierpliwość do Thomasa Tuchela. Początki jego pracy były trudne, w zeszłym sezonie zespół poniósł zaskakującą porażkę w krajowym pucharze z Freiburgiem, a potem do ostatnich minut drżał o mistrzostwo Niemiec. I choć ostatnio było lepiej, to tego, co wydarzyło się w środę, nikt w Monachium się nie spodziewał.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Szansę na rehabilitację Bayern Monachium będzie miał w sobotę 4 listopada. Nie będzie o to łatwo, gdyż czeka go ligowe starcie z Borussią Dortmund.