Kto będzie pokazywał najcenniejsze klubowe rozgrywki w najbliższych trzech latach? To pytanie od pewnego czasu zadają sobie piłkarscy kibice. Rusza równoległy przetarg do Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Ligi Konferencji Europy. Jego rozstrzygnięcie mamy poznać w ciągu kilku miesięcy.
Na największych europejskich rynkach - w Anglii, Niemczech, Francji, czy we Włoszech - już od pewnego czasu wiadomo, kto będzie pokazywał najbardziej prestiżowe piłkarskie rozgrywki klubowe. Jak dowiaduje się Sport.pl, w Polsce na tę decyzję poczekamy do marca, a niektóre źródła mówią, że może i do wiosny. Na razie najważniejsza informacja jest taka, że gra o poważną piłkę już się rozpoczęła. Kto startuje po futbolową ofertę i jakie ma szanse?
Brak rywalizacji z Viaplay
Chodzi o prawa do trzech klubowych europejskich rozgrywek na lata 2024-2027. Według naszych informacji obsługująca przetarg firma TEAM Marketing czeka na oddzielne oferty na każde rozgrywki, ale nie wyklucza innych rozwiązań. W ostatnich miesiącach trwał proces badania zainteresowania nadawców tym produktem i szukanie mniej oczywistych podmiotów, które mogłyby skusić się na europejską piłkę.
To dlatego, że polski rynek zrobił się mniej konkurencyjny. Jeszcze rok temu, gdy TEAM Marketing zaczynał przetargi na różne europejskie rynki, firma ta mogła liczyć, że w Polsce, ale też w kilku innych krajach, do rywalizacji stanie choćby Viaplay. Skandynawska platforma przy poprzednim przetargu zabezpieczyła sobie prawa do Ligi Mistrzów w krajach bałtyckich, ale też i w Danii. Ligę Europy i Ligę Konferencji Europy kupiono na niemal całą Skandynawię, ale też m.in. na Polskę. Nowy gracz na rynku w kolejnych miesiącach zapowiadał dalszą ekspansję. Przed wakacjami tego roku ogłosił jednak redukcje w firmie oraz "ograniczenie działalności, sprzedaż całego biznesu, wycofanie się lub znalezienie partnera" na kilku rynkach w tym w naszym kraju. Czy to dlatego w krajach, w których Viaplay miał jakieś prawa do europejskich pucharów (Dania, Szwecja, Finlandia, Norwegia, Islandia, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska) nie przeprowadzano wcześniej przetargów na te rozgrywki i czekano na rozwój sytuacji? Z drugiej strony należąca do Viaplay irlandzka stacja Premier Sports ogłosiła niedawno nabycie licencji do tych trzech turniejów. Wracając do Polski - tu scenariusz nie zakłada żadnych niespodzianek.
Spotkania w Monako i wyczekiwanie TVP
Na zakończonych właśnie kilkudniowych targach "Sportel" w Monako, największym tego typu wydarzeniu dla branży mediów sportowych i technologii, temat Ligi Mistrzów też się pojawił. Wszystkie największe telewizyjne redakcje sportowe wysłały tam swoich przedstawicieli. Na miejscu były zatem władze Polsatu, Canal+ i TVP. Prowadzono tam luźne rozmowy, odbywały się spotkania z pracownikami TEAM Marketingu, ale część tych wymian można uznać za bardziej kurtuazyjne czy sondujące ofertę.
Raczej jasne jest, że w najbliższych miesiącach po wyborach i szykującej się zmianie władzy, w TVP Sport będzie problem, by podejmować ważne i kosztowne decyzje dotyczące praw, a sumy, które trzeba by zaproponować za europejskie puchary w okresie trzyletnim, nawet tylko wybrane ich pakiety będą wymagały akceptacji rady nadzorczej. Poza tym TVP Sport, bardziej niż całym produktem, zainteresowana jest zwykle poszczególnymi meczami, w tym ewentualnymi spotkaniami polskich drużyn. O takie zawsze może starać się już w późniejszym terminie na zasadzie sublicencji od triumfatora konkursu.
Polsat chce wszystko
Piłkarski produkt szybciej zainteresowałby posiadający kilka sportowych kanałów Canal+, ale z drugiej strony ta stacja najważniejsze dla siebie i od lata nabywane prawa - czyli piłkarską ekstraklasę - zabezpieczyła na cztery lata całkiem niedawno. Zapłaciła za to rekordowe pieniądze, i nawet części i z nich nie udało się na razie odzyskać, bo ze wznowionych we wrześniu coraz bardziej konstruktywnych rozmów na sublicencję dla TVP nic nie wyszło i trudno dalej wierzyć w ich powodzenie.
Według głosów, które do nas dochodzą, przetargiem najmocniej zainteresowany jest Polsat i to w szerokiej opcji. To właśnie Polsat zgłasza akces po wszystkie trzy turnieje i planuje ich umieszczenie w Polsacie Sport Premium i kanałach PPV. Czy złoży jedną łączoną ofertę? Być może powtórzy się schemat, który obserwowaliśmy przed erą Viaplay. Polsat w 2018 r. wygrał przetarg na prawa do wszystkich europejskich pucharów (wtedy była to tylko Liga Mistrzów i Liga Europy) i utworzył dodatkowo płatne kanały, które funkcjonują do dziś. Co prawda w 2021 r. utracił prawa do Ligi Europy na rzecz Viaplay, ale wciąż przyciągał Ligą Mistrzów. Jeśli Polsat nie zabezpieczyłby teraz praw do europejskich pucharów lub ich części, to od wakacji 2024 r. w swych kanałach Premium nie bardzo miałby co pokazywać, przynajmniej jeśli chodzi o futbol. Przypomnijmy też, że Canal+ po jakimś czasie w swej ofercie i tak miał Ligę Mistrzów, bo podpisał umowę na dystrybucję Polsatu Premium dla swoich klientów. Inne sportowe telewizje w Polsce nie są zainteresowane tym produktem, zresztą Eleven Sports trudno uznać za konkurencje dla Polsatu, bo Polsat od września tego roku, ma już 100 procent udziałów w Eleven.
Co z takimi platformami streamingowymi jak DAZN i Amazon Prime? Te w kilku krajach zdobyły już prawa do Ligi Mistrzów, bo nią były tam najbardziej zainteresowane. Być może najbliższe dwa miesiące coś w tej sprawie rozjaśnią.
Rekordowy finansowo przetarg
Obecny przetarg na Ligę Mistrzów w całej Europie ma być rekordowy, jeśli chodzi o wpływy. To dlatego, że UEFA zmodyfikowała format rozgrywek. Od sezonu 2024/2025 będzie jedna liga i tabela dla wszystkich 36 rywalizujących klubów. Zamiast sześciu meczów w tej fazie będzie ich osiem. Jedna drużyna zagra z ośmioma różnymi rywalami, z niektórymi tylko u siebie z innymi na wyjeździe. Do 1/8 finału bezpośrednio awansuje osiem najlepszych zespołów, te z miejsc 9-24 zagrają w barażach. Podobny schemat ma być zastosowany w dwóch pozostałych turniejach.
Więcej meczów i nowy produkt, to więcej wpływów, co już potwierdziło się na niektórych rynkach, gdzie doszło do sprzedaży praw. Na polskim rynku coraz mocniej budzącym zainteresowanie produktem jest też Liga Europy i Liga Konferencji, głównie przez biało-czerwone akcenty. Teraz oglądamy już czwarty z rzędu sezon, w którym w fazie grupowej tych rozgrywek występuje co najmniej jeden z naszych zespołów. Kolejne lata mogą być pod tym względem równie dobre, bo zmieniają się nieco regulacje UEFA.
Od przyszłego sezonu zdobywca Pucharu Polski (albo drużyna z drugiego miejsca, jeśli puchar wygra triumfator ekstraklasy) nie będzie brał udziału w eliminacjach Ligi Konferencji - jak było do tej pory - tylko powalczy o grę w Lidze Europy od pierwszej rundy kwalifikacji. To korzystna zmiana dla polskich klubów, ponieważ jeśli przydarzy się wpadka i drużyna odpadnie z Ligi Europy, to nie żegna się całkowicie z europejskimi pucharami, tylko "spadnie" do eliminacji Ligi Konferencji.